Pasja łączy twórczość, wyzwania i romantyzm – nawet ten sentymentalny; konkretność, twardość – nawet tę upartą oraz marzenia po nierealność.

Pasja to moc. Od początku życia salezjańskiego  towarzyszyło mi zdanie Księdza Bosko: Wystarczy, że jesteście młodzi, abym Was bardzo kochał. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo jest ono tożsame ze zdaniem studia di farti amare - spraw, aby Cię pokochano, umieszczonym na krzyżu, który salezjanie otrzymują w czasie ślubów wieczystych, a zapisanym przez Księdza Bosko w 45. rocznicę powstania Oratorium.

Pasja jest moim słowem w każdym jego wymiarze.
Caritas Christi urget nos. [...]

Nie planowałem zaćmienia słońca

4 stycznia 2011

Słowo wypowiedziane  podczas akademii w dniu złożenia wyznania wiary i oficjalnego objęcia urzędu Inspektora.

Pozwólcie mi na małą dygresję, zanim powiem to, co przygotowałem. Utwory, które były tu wykonane, a o których wcześniej nie  wiedziałem, są dla mnie bardzo ważne. Czesława Niemena – Dziwny jest ten świat, pamiętam od wczesnego dzieciństwa, choć wtedy słuchając go w radiu, zapewne nie rozumiałem jego znaczenia tych słów. „Tylko mnie poprowadź” z Tomka Kamińskiego  z koncertu i prezentacja, chyba premierowa, teledysku w czasie Savionaliów itd. dużo by o tym mówić, nie ma na to czasu … bardzo dziękuję Wam wszystkim, szczególnie młodzieży.

Myślę, że dzisiejsze zaćmienie słońca nie było spowodowane naszym spotkaniem. 🙂

W pierwszych dniach sierpnia kiedy ks. Marek Chrzan – nagle i pospiesznie przekazywał mi różne sprawy – wśród dokumentów otrzymałem też teczkę ze zobowiązaniami przekazanymi przez ks. Inspektora Antoniego Hlonda. Myślę, że to jest jedno z bardzo ważnych odwołań do tradycji i poprzednich pokoleń – dziś nie zaczyna się nic na nowo. Zwłaszcza że ponad rok temu wspominaliśmy 150 lat od powstania Zgromadzenia, ubiegły rok był jubileuszem 100-lecia od śmierci ks. Michała Rua, a ostatnia Kapituła Generalna tak wiele mówiła o powrocie do ks. Bosko.

Co oznacza ten powrót ? Czy jest tylko oglądaniem się na naszych poprzedników, przywoływaniem historii i sięganiem do tradycji ?

Jestem chłopakiem z Oratorium i jestem z tego powodu dumny, że mogę nazwać się Wychowankiem Salezjańskim. Dziś często pytamy, jakie ma być Oratorium lub nawet co to jest Oratorium ? – wtedy o to nie pytałem – po prostu byłem w Oratorium, […] które powstało jesienią 1920 roku i z przerwą, prawdopodobnie po 1952 roku, po likwidacji szkoły – trwa do dziś – nieprzerwanie od prawie 35 lat (zależy, jak policzymy te lata).

Pozwólcie, że wspomnę tych poprzedników, których pamiętam.

Świętej pamięci ks. Inspektora Józefa Kurowskiego – który mnie przyjmował do nowicjatu, potem po latach wiele przekazywał z tego, co nazywamy życiem salezjańskim. Te doświadczenia z pracy tu w Polsce i na misjach, różne sytuacje ze współbraćmi i z władzami itd. Wspominałem ostatnio tu na konferencji jedną z takich trudnych, męskich rozmów między nami – kiedy jako bardzo młody współbrat musiałem porozmawiać o czymś trudnym, powiedzmy sobie szczerze – upomnieć współbrata (czyli jego) – a rozmowa ta odbyła się w sposób bardzo dojrzały i wręcz przyjacielski.

Świętej pamięci ks. Inspektora Piotra Biegusa – który, nie wiem, czy o tym wiedział, spełnił więcej niż moje marzenie. Po święceniach bardzo chciałem pracować w Oratorium, a on posłał mnie do mojego Oratorium – czy można było chcieć czegoś więcej?

Księdza Inspektora Mariana Dziubińskiego – jego posługo przypadła na bardzo trudny czas – przechodzenia z Polski do Polski – wiele niewiadomych, wiele zmian – nie ma czasu, by o tym mówić. Ksiądz Marian zaskoczył mnie – robiąc mnie radcą inspektorialnym w 3 lata po świeceniach – sam nie wiem, skąd mu taki pomysł przyszedł do głowy, a nigdy go o to nie zapytałem – a potem mianował delegatem Krajowym Duszpasterstwa Młodzieżowego – a skutki tych decyzji trwają do dziś.

Księdza Inspektora Tadeusza Rozmusa – jak pamiętacie, wykorzystaliśmy czas tamtej kadencji na wiele bardzo dynamicznych zmian. W Waszej ocenie w sondażu i w ocenie ks. Generała to dobra inspektoria z bardzo dobrymi współbraćmi …

… i wreszcie ks. Inspektora Marka Chrzana – który zaproponował mi bycie wikariuszem i choć tłumaczyłem mu, że chyba to nie jest najlepszy pomysł, nie dał się przekonać. Mimo że będąc klerykiem, udało mi się przekonać np. ks. Józefa Kurowskiego, że nie powinienem jechać na asystencję do Włoch skoro mam pracować z polską młodzieżą.

Nigdy tego nie wspominałem, ale w sobotę, w którą składałem swoje wyznanie wiary jako wikariusz, a potem wieczorem kiedy grillując,  radowaliśmy się w czasie spotkania przy WDMie – mój Tato nagle poczuł się gorzej i w nocy zmarł. Od tego czasu obawiałem się takich sytuacji, takich uroczystości – mimo że nie jestem przesądny – tak myślę. Nawet dziś nie ma tu ani mamy, ani brata – wczoraj dowiedziałem się, że z różnych powodów nie będą mogli dziś tu być, ale są blisko w inny sposób.

Wielu pytało mnie o program na najbliższe lata :). Nie chcę składać obietnic – zwłaszcza że ostatnio wielu wokół nas postępuje zgodnie z zasadą: nikt Ci tyle nie da, co ja Ci obiecam. Na ostatniej Kapitule Inspektorialnej nakreśliliśmy wspólnie program na najbliższe 6 lat, a nie minął jeszcze nawet rok – więc program jest.

Wiem, że nie da się uciec od tego, co ma się w sercu, więc ponadto jestem pewien, że:

  1. od zawsze, choć na początku trochę nieśmiało – bo nie wiedziałem, czy to nie aby jakaś herezja – mówiłem, że My Salezjanie odnajdujemy Boga w sercu Młodego człowieka. Jestem z Oratorium, było mi ono bliskie przez cały czas i tak pozostanie. Mam nadzieje, że każdy młody człowiek nierozwijający swojego życia, nierozwijający swojego powołania, będzie dla nas wyrzutem salezjańskiego sumienia;
  2. dziś Salezjanie, wychowawcy, zakonnicy potrzebują nowego – czytelnego świadectwa, odpowiednich kompetencji i wielkiej gorliwości (ofiarności). Jeśli potrafimy być tacy, będziemy w awangardzie wychowawców i ewangelizatorów, jeśli nie, nie będzie nas wcale – więc nie mamy wyjścia: świadectwo, kompetencja, gorliwość;
  3. ksiądz Generał kilka razy powtarzał, że najbliższe lata są dla nas bardzo ważne. Przyjedzie do nas Ksiądz Bosko w czasie peregrynacji relikwii, będziemy świętowali 200 lat od jego narodzin, ale to nie jest oglądaniem się wstecz. Jak Bóg da – tak przed każdym planem, choćby na jutrzejsze zajęcia, mówiła moja Babcia – święta kobieta. Więc jak Bóg da – musimy prowadzić Misję Salezjańską w sposób absolutnie nowoczesny. Z podziwem patrzę na salezjanów pracujących przed nami – zrobili bardzo dużo w XX w. – dziś musimy sięgać po narzędzia XXI w., być może to będzie chodzenie po polu minowym, drogami, którymi jeszcze nie chodziliśmy, ale nie mamy wyjścia, miniony czas jest wspomnieniem – wyzwaniem jest przyszłość, która zaczyna się dziś  – według słów Jana Pawła II.

Proszę wybaczyć, że nie będę wspominał Was wszystkich tu obecnych – Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że pamiętam TWARZE, za którymi na początku przychodzą wspomnienia okruchów życia – bardzo różne okruchy, potem dopiero imię, choć czasami Paweł – jest Sławkiem, albo Leszek Tomkiem – bywa, że coś umyka z pamięci, a dopiero na końcu pojawia się nazwisko. Wspomnę dwie osoby, które w znaczący sposób uformowały mnie jako Salezjanina: ks. Józef Marszałek i Kazik Kuc. Może to kogoś zaskakuje, ale tak było. To dwie osoby, tak różne, więc od każdego z nich nauczyłem się czegoś innego.

Przywołuje więc teraz Wasze Oblicza: moich przyjaciół wychowawców, profesorów, kolegów kursowych, zacnych gości i serdecznie Wam dziękuję za wsparcie.

Ksiądz Marek może potwierdzić, że pracę inspektora widać jak czubek góry lodowej,  a u podstawy są przeróżne trudne sytuacje, o których niektórzy nie mają pojęcia i nawet nie próbujcie się domyślać.

Raz jeszcze za modlitwę, wsparcie, dobrą radę i słowo, za przyjaźń – Dziękuję.

Pozwólcie jeszcze na ostatnie słowo – jeśli kiedyś zobaczycie, że brakło mi odwagi do jakiejś decyzji – to powodem jest CZŁOWIEK – to taka moja słabość, być może Oratorianie pamiętają, jak często mówiłem, że nie Oratorium ma być najlepsze, ale TY, najważniejsze jest Twoje życie. Zdaje sobie sprawę, że z takim podejście możemy „odpuścić” coś co można było jeszcze zrobić – trudno – CZŁOWIEK jest drogą KOŚCIOŁA – i tak pozostanie.

Grafika przygotowana przez Anne Kowalczyk (obecnie Machnik), która posłużyła jako motyw do zaproszeń, dekoracji sali itp.
4 stycznia 2011 roku w naszym kraju o godzinie 8.14, zaczęło się zaćmienie Słońca. Można je  było obserwować do godziny 11.05.

Kraków dn. 4 stycznia 2011
[Foto 1: Sebastian Wiśniewski; foto 2. Marcin Śnieżyński]