Młodzi duchem

[…]

bo coś w szaleństwie jest młodości

wśród lotu wichru, skrzydeł szumu

co jest mądrzejsze od mądrości

i rozumniejsze od rozumu.

[Leopold Staff, Znad ciemnej rzeki]

… ale jesteśmy „młodzi duchem”, często słyszę takie zapewnienie i zastanawiam się co ono właściwie oznacza? Kto jest młodym? Co oznacza młodość? Słyszałem, że młodość ma dużo siły i mało doświadczenia, a z mijającymi latami te proporcje wyraźnie się zmieniają, co w bardzo dojrzałym wieku objawia się dużym doświadczeniem i skromnymi siłami. Trudno nie przyznać pewnej racji tej tezie, choć jak to często bywa znajdujemy także wiele wyjątków od tej reguły.

Jak widzę młodość? Przypuszczam, że z każdym rokiem inaczej. Kiedy byłem uczniem szkoły podstawowej „starym” był ktoś kto miał więcej niż 20 lat – teraz widzę to zupełnie inaczej. Kiedy umiera sześćdziesięcioletni człowiek – słyszę – „szkoda, taki młody”. Młodość to dynamizm, to otwartość na przyszłość, to przekonanie, że „mnie się powiedzie”, to wielka wrażliwość na drugiego i wartości: prawdę, sprawiedliwość, piękno, pokój, ekologię i pewnie jeszcze kilka innych.

Wspominany wcześniej brak doświadczenia dotyczy zarówno dobra jak zła i czasami zachęca do działań mających znamiona szaleństwa lub przynajmniej beztroski. Otwartość na przyszłość i wiara w swoje siły buduje codzienny życiowy entuzjazm. Młodość to rozkwitający kwiat, upajający się swoimi barwami, delikatnością, wonią i gracją z jaką porusza się pod działaniem lekkiego wiatru lub deszczu. Być może „ten kwiat” nadmiernie eksponuje swoją zewnętrzność zamiast skrzętnie budować głębię w swoim centrum, ale nikt nie odmawia mu radości jaką sprawia sobie i daje innym.

Kiedy ogrodnik wchodzi do sadu i widzi ukwiecone drzewa to zapewne ogrania go ogromna radość, cieszy się ich pięknem i z nadzieją spogląda na jesień, ale kiedy nadejdą już dni zbiorów, a na drzewach i nie znajduje owoców to posługuje się ewangeliczną podpowiedzią – jeszcze na rok okopię cię, a jeśli nie wydasz owocu, wytnę – po co masz ziemię wyjaławiać.

Nie wiem co z tego obrazu młodości chcą zatrzymać mówiący „jesteśmy młodzi duchem”. Nie mogą powiedzieć „jesteśmy młodzi” bo rzeczywistość wyraźnie weryfikuje te tezę. Posługują się więc wykrętem – młodzi jesteśmy duchem, tęskniąc za przeszłością, a może za nieśmiertelnością? Zapewne wielu z nas widziało panią w słusznym wieku przybraną w „kwiat nastolatki” – reakcje są chyba dosyć przewidywalne, podobnie do tych, które budzi widok mężczyzny zaawansowanego w latach a z wyobraźnia przedszkolaka. Młodość ma prawo do rozkwitania, do strojenia się ponad miarę i potrzebę, do wkładania większości sił w „zewnętrzny efekt”.

Owoce_1Możemy zatrzymać młodzieńczy entuzjazm i idealizm jeśli będzie się to przejawiało w świeżości myślenia i otwartości na nowe. Nadal możemy kochać bliźnich, być wyczulonymi na prawdę, sprawiedliwość, piękno, pokój, ekologię i pozostałe wartości …, ale musimy też podjąć działania, by one stawały się rzeczywistością, by zaistniały, już nie wystarcza młodzieńczy zachwyt – teraz czas na owocowanie. Na obronę młodości dodam, kwiaty same z siebie także dostarczają pożytku prócz piękna – zanim przerodzą się w owoc – wystarczy małe wsparcie np. pszczoły i już powstaje cudowny miód czy przemyślność mamy albo babci by urodziły się smaczne pączki z różą. Jednak przychodzi czas w którym oczekujemy owoców nie kwiatów.
Z radością pozostawię kokietowanie młodości tym którzy nie dojrzeli do dorosłości – mam nadzieję, że inni nie zaliczą mnie do tej grupy. Zapraszam wszystkich do otwartości w kontaktach, entuzjastycznego i optymistycznego patrzenia na życie i przyszłości oraz bycia sobą – na miarę wieku. Zapraszam do budowania harmonii tego kim jesteśmy z tym jakimi jesteśmy.

[…]
Już? Tak prędko? Co to było?
Coś strwonione? Pierzchło skrycie?
Czy się młodość swą przeżyło?
Ach, więc to już było… życie?
[Leopold Staff, Młodość]

Młodość jak siano więdnie.
Mężczyźni, póki młodzi, chociaż w myślach zmienni, W uczuciach są od dziadów stalsi, bo sumienni.
Wystarczy, że jesteście młodzi, abym Was bardzo kochał.
Ludzie, którzy przyjmują swoją starość, nie robiąc z niej problemu, są młodsi od tych, którzy chcą za wszelką cenę zachować swoją młodość.
Prawdziwa młodość to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
Co młodość robi z żaru – to starość czyni na rozgrzewkę.

[Foto 1 i 2;  http://morguefile.com]

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On