Belgijski, belgijka – historia prawdziwa

Taniec belgijski lub tzw. belgijka – skąd się wziął ten taniec? Niektórzy w Internecie piszą, że 3 lata temu wprowadzili go do repertuaru wesel inni, że to jest popularny taniec oazowy o czym napisano np. w wikipedii tu, albo tu.

Zwykle w takich sytuacjach trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć jaką drogą docierają do nas pewne zjawiska, jednak mam odwagę napisać, że wiem skąd się wziął taniec belgijski w Polsce. W sierpniu 2001 roku na Forum Animatorów Salezjańskich w Krakowie, Krzysztof z Wrocławia z małą grupą tańczyli go prawie na każdej dłuższej przerwie.

Ponieważ mieli jedynie nagranie na taśmie magnetofonowej – tańce odbywały koło jego samochodu, bo tylko tam był „kaseciak”. Krzysztof wrócił z zagranicy z wakacji (nie pamiętam skąd) i przywiózł melodie i taniec – nauczył swoich animatorów, a potem my – jak już uporaliśmy się z nagłośnieniem utworu dla wszystkich uczestników, nauczyliśmy innych. Ponieważ animatorzy w licznie ok. 250 byli z całej Polski przenieśli taniec do salezjańskich wspólnot, a potem dalej poprzez spotkani, pielgrzymki itd. robił karierę.

Przez pewien czas – to jeszcze nie była era Shazama dysponowaliśmy tylko tym nagraniem – nieco oczyszczonym i z digitalizowanym w jednej rozgłośni radiowej. Dopiero po czasie, jak już taniec objął cały kraj i różne środowiska doszukałem się, że wykonawcą utworu jest  belgijski zespół muzyczny Laïs, składający się z trzech kobiet. Utwór nosi tytuł: ‘t Smidje co w języku niderlandzkim znaczy: kowal i jest umieszczony na płycie z 1998 roku zatytułowanej po prostu: Laïs; a taniec naprawdę nazywa się Chapelloise. Przy jakimś spotkaniu z młodzieżą belgijska pytałem o ten taniec, ale zupełnie nie wiedzieli o co chodzi. Można też znaleźć historie bicia rekordu – najczęściej w największej ilości tańczących par. Po jednej ze szkół animatora w okolicach 2003 może 2004 roku biliśmy nie notowany rekord w ilości przetańczonych w całości utworów – o ile dobrze pamiętam to zatrzymałem zabawę na 24 – bo obawiałem się o stan uczestników następnego dnia.

Oto tekst piosenki w oryginale, a poniżej będą tłumaczenia[1]:

Wie wil horen een historie
Al van ene jonge smid
Die verbrand had zijn memorie
Daaglijks bij het vuur verhit

Was ik nog, nog met mijnen hamer
Was ik nog met geweld op mijn aambeld

‘k Geef den bras van al dat smeden
Ik ga naar de Franse zwier
‘k Wil mij tot den trouw begeven
Nooit een schoner vrouw gezien

Was ik nog, nog met mijnen hamer
Was ik nog met geweld op mijn aambeld

‘t Is de schoonste van de vrouwen
Maar nooit was er zo’n serpent
Nooit kan zij haar bakkes houden
Nooit is zij eens wel content

Was ik nog, nog met mijnen hamer
Was ik nog met geweld op mijn aambeld

Nooit mag ik een pintje drinken
Nooit mag ik eens vrolijk zijn
Nooit kan ik iemand beschinken
Met een glaasje bier of wijn

Was ik nog, nog met mijnen hamer
Was ik nog met geweld op mijn aambeld

‘k Geef den bras van al dat trouwen
Werd ik maar eens weduwnaar
‘k Zou mij in een hoeksken houden
En mij stellen uit gevaar

Was ik nog, nog met mijnen hamer
Was ik nog met geweld op mijn aambeld
Was ik nog, nog met mijnen hamer
Was ik nog met geweld op mijn aambeld

Polski tekst:

Kto chce usłyszeć historię
pewnego młodego kowala,
który próbuje spalić swą historię
każdego dnia w płomieniach

I jedynie mój młot
Dawał mi siłę i nic tylko biłem w kowadło

To nie do wiary, że Francuzka
Poślubiła kowala, co ma tylko młot!
Byliśmy na podróży poślubnej
Nie widziałem nigdy tak czystej kobiety!

I jedynie mój młot
Dawał mi siłę i nic tylko biłem w kowadło

Była to najpiękniejsza z kobiet
Ale miała w sobie węża
Nigdy nie mogłem jej dogodzić
Nigdy nie była zadowolona

I jedynie mój młot
Dawał mi siłę i nic tylko biłem w kowadło

Nigdy nie pozwalała mi iść na piwo
Nigdy nie mogłem się śmiać
Wszak nigdy nie byłem kimś odurzonym
Szklanką piwa lub wina

I jedynie mój młot
Dawał mi siłę i nic tylko biłem w kowadło

Po co też się z nią ożeniłem!
Już wolałbym znowu owdowieć.
I nie opuszczać Hoeksen
I pokonywać niebezpieczeństwa.

I jedynie mój młot
Dawał mi siłę i nic tylko biłem w kowadło
I jedynie mój młot
Dawał mi siłę i nic tylko biłem w kowadło

 

Lub w wersji „poetyckiej”.

Posłuchajcie moi mili
Jak to sobie kowal żył
Co koniecznie swe wspomnienia
Chciał obrócić w proch i pył

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

To wszak było nie do wiary
Że z Francuzką związał się
Która jeszcze w noc poślubną
Czystą wydawała się

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

A choć była bardzo piękna
W duszy była niby wąż
Niczym nie mógł jej dogodzić
Zadowolić nie mógł wciąż

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

Nie mógł wypić ni szklaneczki
Nie mógł się z kumplami śmiać
Gdy ze swoją był dziewczyną
Wina, piwa nie mógł chlać.

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

Czemu się z nią związał kowal
Już mu lepiej wdowcem być
Siedzieć w swojej małej kuźni
I w kowadło młotem bić

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

Tylko młot, młot przy nim wiernie trwał
tylko młot, źródło sił i kowadła brat

[Foto: Paweł Gacek sdb]
[1] Tekst niezaczerpnięty ze strony: http://www.tekstowo.pl/

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On