Pasja łączy twórczość, wyzwania i romantyzm – nawet ten sentymentalny; konkretność, twardość – nawet tę upartą oraz marzenia po nierealność.

Pasja to moc. Od początku życia salezjańskiego  towarzyszyło mi zdanie Księdza Bosko: Wystarczy, że jesteście młodzi, abym Was bardzo kochał. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo jest ono tożsame ze zdaniem studia di farti amare - spraw, aby Cię pokochano, umieszczonym na krzyżu, który salezjanie otrzymują w czasie ślubów wieczystych, a zapisanym przez Księdza Bosko w 45. rocznicę powstania Oratorium.

Pasja jest moim słowem w każdym jego wymiarze.
Caritas Christi urget nos. [...]

Chrystus młodością

1 kwietnia 2021

Homilia z Mszy Wieczerzy Pańskiej.

… Chrystus żyje. On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata… [1]

Msza święta

Niech nie zaskakują Was słowa przed chwilą usłyszane, staną się jasne po udzieleniu odpowiedzi choćby na to pierwsze pytanie. Ta Msza święta, w której uczestniczymy, jest taka jak zawsze? Czy jednak inna?

Uczestniczymy w liturgii nazwanej Mszą Wieczerzy Pańskiej. Pierwsza różnica, jaką mogliśmy zauważyć to głos dzwonów i dzwonków w czasie śpiewania Chwała na wysokości Bogu… i wyciszenie ich aż do czasu odśpiewania Chwała… w czasie liturgii Paschalnej. Ta przejmująca cisza, czasami przerywana głuchym odgłosem kołatek będzie nam towarzyszyła przez najbliższe dni i jest znakiem towarzyszenia Jezusowi: zdradzonemu, pojmanemu, przesłuchiwanemu, katowanemu, wreszcie zabitemu.

Symbolem tego czasu jest przeniesienie Najświętszego Sakramentu do miejsca zwanego Ciemnicą. O tej niecodziennej sytuacji będzie przypominał nam także obnażony ołtarz: bez świec, obrusu, mszału i krzyża. Ołtarz jest symbolem Chrystusa i Jego ofiary, dlatego w tym obrazie dostrzegamy zakończenie wieczerzy, a także odarcie Jezusa z szat i Jego osamotnienie. Tabernakulum pozostanie puste i otwarte na znak, że Jezus nie przebywa już w tym miejscu, ale cierpi uwięziony i oczekuje na wyrok. Podczas modlitwy konsekracji usłyszymy nie tylko w dzień przed męką – ale dodane słowa – to jest dzisiaj. A na końcu mszy świętej nie otrzymamy błogosławieństwa –  poczekamy na nie również do liturgii paschalnej.

Tyle widzimy, doświadczamy, rozumiemy i wspominamy w tej szczególnej Mszy Świętej – a co się dokonuje w czasie sprawowania każdej Najświętszej Ofiary, tej codziennej, może mniej odświętnie sprawowanej, podczas której przyjmujemy Eucharystię – Komunię Świętą?

Eucharystia

Posłuchajmy świadectwa o Eucharystii śp. o. Joachima Badeniego dominikanina, człowieka z wieloletnim doświadczeniem  uczestnictwa i sprawowania Eucharystii: Jeżeli często czy nawet codziennie przystępujemy do Komunii Świętej, na pewno strzeże to nas od grzechu ciężkiego, a nawet od grzechu powszedniego. Możemy jednak nie widzieć czegoś nowego w codziennej Mszy Świętej i codziennej Komunii [2].

Święty Jan Paweł II zapytał w encyklice o Eucharystii: Czy Apostołowie, którzy uczestniczyli w Ostatniej Wieczerzy, byli świadomi tego, co oznaczały słowa wypowiedziane wówczas przez Chrystusa? I odpowiada: Chyba nie. Stało się to dla nich jasne dopiero po zakończeniu Triduum sacrum, to jest po przeżyciu wydarzeń, jakie miały miejsce od wieczora Wielkiego Czwartku do poranka Wielkiej Niedzieli [3]. Ustanowienie Eucharystii uprzedzało bowiem w sposób sakramentalny wydarzenia, które wkrótce miały nastąpić, począwszy od konania w Getsemani [4].

Wielokrotnie mówimy, że uczestniczymy w Eucharystii, czyli bezkrwawej ofierze, nie łatwo jest to pojąć. Nie łatwo jest nam zrozumieć ten brak czasu. Dla nas coś już było, albo jest, albo będzie. Dla Boga to tylko jest. Może to dzisiejsze doświadczenie uczestnictwa Apostołów w ofierze, która dopiero ma nastąpić – pomoże nam zbliżyć się do tej tajemnicy.

Widzimy znów Pana Jezusa, który wychodzi z Wieczernika, schodzi z uczniami w dół, ażeby przekroczyć potok Cedron i wejść do Ogrodu Oliwnego [5].
Łatwiej nam jest opowiedzieć o tym co wydarzyło się od ostatniej wieczerzy do śmierci Jezusa niż w pełni zrozumieć Eucharystię. Do Eucharystii dorastamy, do rozumienia i przeżywania tej tajemnicy nieustannie dojrzewamy. Ojciec Badeni tak opisuje ten stan poszukiwania: Po przyjęciu Komunii Świętej wracamy na swoje miejsce w kościele i szukamy żywego Boga w głębi własnego serca. Nic nie ma, tylko jałowa przestrzeń pozornej nieobecności. Jednak po pewnym czasie, jeśli wytrwamy z wiarą i miłością w tym szukaniu, spostrzeżemy, że żyjemy nie tylko sobą, ale Kimś innym (kimś pisanym wielką literą). Nowe życie zakiełkuje w naszym sercu i duszy [6].

Podczas każdej mszy Świętej doświadczamy największej tajemnicy naszej wiary. Jan Paweł II Zapisał: Kościół żyje dzięki Eucharystii. Ta prawda wyraża nie tylko codzienne doświadczenie wiary, ale zawiera w sobie istotę tajemnicy Kościoła [7].
W każdej eucharystii wychodzimy na spotkanie Boga Przychodzącego, można by to uznać za imię Boga nieustannie wychodzącego w kierunku człowieka. Robimy krok nie tylko w zrozumieniu tajemnicy, co uczestniczenia w niej, krok w kierunku zapełniania wspomnianej przestrzeń pozornej nieobecności Boga.

Kapłaństwo

Tego wieczora wspominamy także sakrament kapłaństwa, tak nieodłącznie związany z Eucharystią. Święty Paweł napisał do swojego ucznia Tymoteusza: Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk [8]. W dokumencie II Soboru Watykańskiego i Katechizmie czytamy: Przyjmujący sakrament święceń zostają konsekrowani, by w imię Chrystusa „karmili Kościół słowem i łaską Bożą”[9].

Oto dwa najważniejsze, a może nawet jedynie konieczne zadania kapłanów: karmić Kościół słowem Bożym i sprawować sakramenty. Ten charyzmat Boży kapłani mają nieustanie w sobie rozpalać. Oczywiście czym innym będą zadania wynikające z charyzmatu różnych rodzin zakonnych, np. chryzmatu salezjańskiego, ale tu zupełnie inna sprawa. Kapłani powołani są do tego, by czynić bliskim Chrystusa obecnego w słowie Bożym i sakramentach.

Na różne sposoby Kościół doświadcza z radością, że nieustannie urzeczywistnia się obietnica: «A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata» (Mt 28, 20). Dzięki Najświętszej Eucharystii, w której następuje przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pana, raduje się tą obecnością w sposób szczególny. Od dnia Zesłania Ducha Świętego, w którym Kościół, Lud Nowego Przymierza, rozpoczął swoje pielgrzymowanie ku ojczyźnie niebieskiej, Najświętszy Sakrament niejako wyznacza rytm jego dni, wypełniając je ufną nadzieją.[10]

Przykazanie miłości braterskiej

Muszę wspomnieć jeszcze o dwóch znakach, które pojawiają się w tej niecodziennej liturgii Wielkiego Czwartku. Obmycie nóg i procesja z darami dla ubogich. Z przyczyn wynikających z obecnego czasu nie ujrzymy tych znaków podczas tej liturgii, ale nie może ich zabraknąć, choćby we wspomnieniu.

W Izraelu zwyczaj obmywania nóg był powszechny i zarezerwowany do wypełnienia dla niewolników lub osób  najmłodszym w rodzie. Stąd św. Piotr tak gwałtownie zaprotestował: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Tym gestem Chrystus udzielił Apostołom jeszcze jednej lekcji, uzupełniając przykładem to, co już im powiedział o miłości bliźniego. Jan ewangelista zapisał to w czytanych dziś słowach: Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.

Te dwa znaki: obmycie nóg i dary dla ubogich – przypominają nam i zobowiązują do realizacji przykazania miłości braterskiej. Co prawda nie poniesiemy dziś w darze tego co przez cały Wielki Post składaliście na jałmużnę, do czego jako wspólnota zakonna dołożyliśmy swoją jałmużnę wielkopostną, ale wiedzcie, że wszystko to będzie przekazane na potrzeby braci w jednym z najbiedniejszych państw świata, do Bangladeszu.

Młodość, świeżość

Ostatnie słowo, jakie skieruje do Was, jest jednocześnie słowem do tych objętych sercem Księdza Bosko i Salezjanów, do młodych – jako zaproszenie, byśmy wspólnie napełnili Kościół tą młodością, świeżością. Jestem pod wielkim urokiem tych słów Ojca Świętego Franciszka z początku adhortacji Christus vivit: Chrystus żyje. On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem [11].

Niektórzy być może chcą ponarzekać, że jest nas w świątyni  tylko 70 osób, a  przypomniałem sobie w czasie tej liturgii, że kiedy Chrystus posyłał swoich uczniów, było ich 72, a tylko 12 zaprosił na wieczerzę. To nie zatrzymało głoszenia Ewangelii, ani rozrostu Kościoła.

Triduum paschalne, które rozpoczynamy, prowadzi nas przez radosne świętowanie i wieczerzę Jezusa z Apostołami, zdradę, pojmanie, przesłuchanie, katowanie, niepewność, strach, śmierć Jezusa, przygnębiającą ciszę i wreszcie radosne spotkanie w niedzielny poranek.

Cała ta droga nie pozwala nam zatrzymać się na rozpaczy, rozpamiętywaniu tego co było, na koncentrowaniu się na problemach, czy dostrzeganiu niemożliwości, ale o prowadzi nas do radości, entuzjazmu, do odnowienia nadziei. Nie tylko przyroda teraz rodzi nowe życie, ale ma ono urodzić się w nas. Byśmy zostali odnowieni, napełnieni młodzieńczym entuzjazmem, ożywieni odnowioną miłością.

Młodych Chrystus spożywający wieczerzę z Apostołami został z nami na wieki w Eucharystii, by czynić wszystko nowym. Chrystus żyje. On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem [12].

[1] Papież Franciszek. Adhortacja. Christus vivit, 1
[2] Joachim Badeni, Elementarz duchowy s. 90
[3] Ecclesia de Eucharistia 2
[4] Ecclesia de Eucharistia 3
[5] Ecclesia de Eucharistia 3
[6] Joachim Badeni, Elementarz duchowy s. 90
[7] Ecclesia de Eucharistia 1
[8] 2 Tm 1, 6
[9] Sobór Watykański II. Lumen gentium, 11 oraz KKK 1535
[10] Ecclesia de Eucharistia 1
[11] Papież Franciszek. Adhortacja. Christus vivit, 1
[12] Papież Franciszek. Adhortacja. Christus vivit, 1

Oświęcim dn. 1 kwietnia 2021
[Foto: Tyler Hendy. Pexels.com]