Pasja łączy twórczość, wyzwania i romantyzm – nawet ten sentymentalny; konkretność, twardość – nawet tę upartą oraz marzenia po nierealność.

Pasja to moc. Od początku życia salezjańskiego  towarzyszyło mi zdanie Księdza Bosko: Wystarczy, że jesteście młodzi, abym Was bardzo kochał. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jak bardzo jest ono tożsame ze zdaniem studia di farti amare - spraw, aby Cię pokochano, umieszczonym na krzyżu, który salezjanie otrzymują w czasie ślubów wieczystych, a zapisanym przez Księdza Bosko w 45. rocznicę powstania Oratorium.

Pasja jest moim słowem w każdym jego wymiarze.
Caritas Christi urget nos. [...]

Warto żyć

31 stycznia 2021

Długo pisane

To jest tekst, który najdłużej chodził za mną. Mija już czwarty miesiąc, pojawiają się nowe wątki, pewne ulatują z pamięci, ale tylko z pamięci, nie z życia i wypadałoby pisać i pisać. Wiele w tym czasie się wydarzyło, czy to w przestrzeni publicznej za i przeciw życiu, czy w prywatnym życiu budując go, czy rodząc emocje, które można skwitować zdaniem: aż odechciewa się żyć. Sytuacje piękne i trudne, rodzące euforie i stres, przywołujące piękno życia a czasami odrażające. Wiele faktów, wiele myśli, wiele emocji, wiele pomysłów a wszystko to dlatego, że nadal żyję – bez życia nic z tego by nie zostało. Być może tak jest, bo życie jest tak bardzo dynamiczne i nieustannie się zmienia a z nim to jak postrzegamy je nie w samej jego wartości, ale subiektywnie w danej chwili. Przez te dni chodził też za mną refren z utworu Raz, Dwa Trzy: I tak warto żyć. Nieustannie warto żyć dla samego życia, choć zawsze pozostaje pytanie: jak warto żyć?

Doświadczenie Wojciecha Pszoniaka

Tuż po śmierci Wojciecha Pszoniaka w radiowej trójce powtórzono wywiad, który przeprowadziła z nim Katarzyna Stoparczyk. W czasie rozmowy pojawiła się informacja, że Wojciech jako 13-letni chłopiec położył się na torach kolejowych, by zakończyć swoje życie. Pociąg pojechał jednak torem obok. Można zapytać ile by się nie wydarzyło gdyby wtedy pociąg pojechał torem, na którym z niewiadomego powodu leżał młody chłopak? Można też zapytać, co takiego się wydarzyło w życiu chłopca, że położył się na torach, by skończyć swoje życie.

Skończyć życie

Nie wiem, czy robiono kiedyś badania, zadając pytanie: czy kiedykolwiek przeszło ci przez myśl, by skończyć swoje życie? Nie myślę o próbie samobójstwa, ale przejściu przez myśl, by przestać żyć.
Przejrzałem statystyki związane z samobójstwami i prócz Grenady we wszystkich państwach zdecydowanie więcej samobójstw popełniają mężczyźni. W jednym z krajów jest ich o prawie 10 razy więcej niż samobójstw kobiet. W Polce jest 6,7 razy więcej. Codziennie średnio popełnia samobójstwo 15 osób, 12 z nich to są mężczyźni.
Można by zaryzykować twierdzenie, że w większości głów chłopców i mężczyzn pojawiła się przynajmniej raz taka myśl na rozwiązanie jakiejś bardzo trudnej sytuacji. Szczęśliwie w zdecydowanie większej przypadków za tą pierwszą myślą, kolejne nie idą w tę samą stronę.

Po tym nieudanym incydencie młody Wojciech Pszoniak doszedł do przekonania, że skoro się nie powidło  to znaczy, że ma być inaczej. Przez kolejnych wiele lat nie tylko on, ale i my mogliśmy się cieszyć takim rozwojem sprawy. Mógł jednak ocenić sytuację słowami Perfectu: Gdy nie można mocą żadną; Wykrzyczanych cofnąć słów, spróbować ponownie i młody Wojciech Pszoniak rzeczywiście tak zrobił, i znów się nie powidło więc uznał to za wolę losu czy Boga i za znak, że ma żyć.

Bywa trudno

Życie samo w sobie jest wartością, nikt nie zaprzeczy tej ogólnej prawdzie. Choć jak widać po niektórych wypowiedziach, czy działaniach nie wszyscy są o tym przekonani, jeśli sięgniemy do tego co dla każdego nas znaczy żyć. MagdaLunaBella napisała na swym koncie: Dziękuję Wszystkim i każdemu z osobna za każdą pomoc, jaką od Was miałam. Być może to infantylne, że piszę to tu na tt, ale to jedyne miejsce, gdzie ktoś mnie słuchał. Życie jest piękne samo w sobie, ale tym razem bez mojego udziału. Za dużo na mnie spadło. Dziękuję za okazane mi serce. Proste, jedno z doświadczeń życia.

Jednym z trudnych życiowych doświadczeń jest coś, co nazywam trucicielstwem. Inaczej mówimy o tym toksyczny związek albo toksyczna rodzinna czy toksyczny rodzic. Jeśli ktoś doświadcza trudności w pracy – dzień za dniem i jeśli doświadcza tego samego w domu dzień za dniem, to może poczuć się osaczony w swojej niemocy, to może przestać doświadczać jakiejkolwiek radości życia. No bo gdzie i kiedy skoro wszędzie jest mu ona zabierana. Jeśli nieustannie doświadcza: marudzenia, presji, nieustannych oczekiwań itp. które dzień po dniu zatruwają życie. Jeśli nie znajdzie siły na zmianę, jeśli nie zdobędzie się na wzniesienie się ponadto, może zapytać: i po co mi takie życie?.

Podobnie może być z nieustannym wypominaniem i przypominaniem komuś błędu. Co się stało, już się nie odstanie. Nie możemy cofnąć czasu, czasami możemy naprawić skutki błędu a czasami nie, ale nieustane przypominanie go zatruwa, zwłaszcza jak dotyka to człowieka wrażliwego.

Kruchość życia

Czytając jeden psalmów, zobaczyłem w wyobraźni obraz dymu nad świecą, który delikatny podmuch rozwiewa, to jest obraz kruchości naszego życia. Tak łatwo je stracić, tak jest delikatne, choć medycyna robi coraz więcej, to nadal nasze życie jest takie kruche. Doświadczamy tego gdy dotykają nas słabość, a najbardziej gdy spotykamy się ze śmiercią, zwłaszcza kogoś bliskiego. Wtedy już nie mówimy o życiu w ogóle, ale o dotykającym nas konkrecie, a może nawet o bezsilności wobec nieuchronności śmierci.

Pokora wobec życia

Właściwie to zdanie mówi samo za siebie. Szacunek, pielęgnowanie, troska, docenienie życia swojego i innych. Pokora pokazuje się także wtedy gdy nie wmuszamy drugiemu jak ma szczęśliwie żyć. Nie myślę tu o braku swojego zdania czy rodzicielskiej albo wychowawczej troski o drugiego, ale myślę o próbach wdrukowania w życie drugiego swojej wizji jego szczęścia.

Życie za lepsze życie

Nie raz zastanawiałem się, dlaczego Bóg Ojciec musiał poświęcić Syna dla nas. Teoretycznie mógł odkupić świat w dowolny sposób. Nie dyskutowałem z tym nadmiernie. Myślałem: tak postanowił i tak zrobił. Ostatnio jednak usłyszałem, jak jedna osoba w złości na katolików powiedziała: nagrzeszysz (on wymieniła bardzo konkretny grzech), wyspowiadasz się i wszystko jest okay, dalej możesz robić to co przedtem. To prawda, nie każdy grzech jest do naprawienia, ale każdy jest odpuszczony i żeby to odpuszczenie nie było – po ludzku myśląc banalnym gestem – On położył za to swoje życie. Coś, co odczuwamy, my sami jako naszą wartość, nawet jeśli innym nie zawsze ją przyznajemy.

W różnych rozmowach często powtarzam: życie jest piękne, co czasami u najbliższych znajomych budzi uśmiech niedowierzania. Ot, mówi takie zdanie-przerywnik, ale ja rzeczywiście uważam, że życie jest piękne. A zgodnie z triadą św. Tomasza, każdy z nas w to piękno wkłada prawdę i dobro.

Kończę, bo tekst musi się skończyć, a życie jest nieskończone, nawet jeśli musimy przejść przez bramę śmierci.

Oświęcim dn. 31 stycznia 2021
[Foto: Kacper Kulikowski]