Prymicje Karola Wojtyły

Dzień przed imieninami Karola, 3 listopada przypada kolejna rocznica prymicji w dębnickiej parafii w Krakowie ks. Karola Wojtyły. Słyszałem o tym wiele różnych podań, plotek itd. stąd pomysł, by opublikować relację naocznego świadka tego wydarzenia, ks. dra Wincentego Fęckiego, wykładowcę w salezjańskim seminarium w Krakowie. Tekst można znaleźć w książce opublikowanej przez wydawnictwo „Czuwajmy”, nakładem Parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu zatytułowanej: Przez Podgórze na Watykan, a jej treści zebrał i opracował Marek Cholewka.

Prymicje neoprezbitera Karola Wojtyły odprawione w niedzielę dnia 3 listopada 1946 roku o godz. 9 w parafialnym kościele p.w. św. Stanisława Kostki w Krakowie na Dębnikach.

Po zawierusze wojennej mogłem dnia 12 września 1946 roku powrócić z zagranicy do Krakowa. Zamieszkałem na Dębnikach w naszym domu przy ul. Konfederackiej 6 i wznowiłem wykłady z teologii moralnej i prawa kanonicznego w naszym Instytucie Teologicznym przy ulicy Tynieckiej 39. W miarę poprawy zdrowia włączałem się stopniowo także w pracę duszpasterską w parafii dębnickiej, powierzonej naszemu Towarzystwu. Niekiedy służyłem pomocą sekretarzowi inspektorialnemu ks. Zbigniewowi Bączkowskiemu w jego pracach biurowych.

W niedzielę dnia 29 września 1946 roku wyznaczono mi odprawianie sumy. W czasie czytania przez kaznodzieję ogłoszeń parafialnych utkwiło mi w pamięci jedno zdanie. (Dlaczego? Może o tym kiedy indziej): – „Na przyszłą niedzielę (ołówkiem: 6-10-46) kleryk Karol Wojtyła, nasz parafianin (podkreślenie moje) otrzyma święcenia subdiakonatu. Polecamy Go waszym modlitwom i prosimy zarazem, że gdyby ktoś wiedział o jakich przeszkodach do wyższych święceń, winien o tym powiadomić ks. Proboszcza”. Jest to punkt siódmy z niedzielnych ogłoszeń, własnoręcznie napisanych przez ówczesnego ks. Proboszcza ks. Dra Józefa Matlaka, SDB (por. Ogłoszenia parafialne – parafia św. St. Kostki: 16.V.43-3.IX.50, str. 204).

Dnia 25, albo raczej 26 – sobota – październik 1946 r. – byłem od godz. 15 w biurze inspektorialnym (obecnie jest to pokój na II piętrze, zajmowany przez dyrektora domu). Dyktowałem ks. Sekretarzowi Bączkowskiemu, który pisał na maszynie jeden z okólników ówczesnego inspektora ks. Józefa Ślósarczyka. Biurko z maszyną do pisania stało przy oknie z widokiem na ul. Konfederacką. Około godz. 16 ks. Bączkowski, by chwilę wypocząć, przerwał pisanie na maszynie, popatrzył w okno i powiedział: O! Idzie do nas diakon Wojtyła, już jest przy stopniach prowadzących do zakrystii. Przerwaliśmy pracę i ks. Bączkowski zszedł, by otworzyć Gościowi drzwi wejściowe, stale zamykane na klucz. Ja zaś wróciłem do swego pokoju znajdującego się także na II piętrze. Po godz. 17 wezwany przez ks. Bączkowskiego, wróciłem do biura inspektorialnego. Przed wznowieniem pracy ks. Sekretarz opowiedział mi, że diakon Wojtyła przyszedł, żeby z ks. Proboszczem Matlakiem omówić sprawę swojej Mszy św. prymicyjnej, dziś bowiem rozpoczyna rekolekcje przed święceniami kapłańskimi, których udzieli mu w uroczystość Wszystkich Świętych, w swojej kaplicy prywatnej Książę Kardynał Sapieha. Chciałby Mszę św. prymicyjną odprawić w niedzielę dnia 3 listopada, bo już 6 listopada ma jechać do Rzymu na dalsze studia teologiczne. Ponieważ w niedzielę 3 listopada suma od przeszło miesiąca była zarezerwowana przez małżonków z Dębnik obchodzących swój Złoty Jubileusz małżeństwa (nazwiska nie pamiętam, a w zachowanej Księdze Ogłoszeń parafialnych nie ma o tym wzmianki), a Mszy św. prymicyjnej nie można było przenieść na najbliższą niedzielę, tj. na 10 listopada ustalono, że diakon Wojtyła, swą uroczystą Mszę św. prymicyjną odprawi w niedziele, dnia 3 listopada o godz. 9. Jest to tzw. msza „młodzieżowa” czyli przeznaczona dla młodzieży i dziatwy szkolnej: funkcje ministrantów pełnili na nie zawsze KSM-owcy. Kaznodzieję zaprosi Neoprezbiter, a funkcje subdiakona i ceremoniarza będą pełnić klerycy z Dębnik – alumni Arcybiskupiego Seminarium: Stanisław Truszkowski i Mieczysław Maliński. Diakonem będzie jeden z tutejszych księży, a archiprezbiterem – manuduktorem będzie ks. Władysław Klimczyk, brodaty długoletni misjonarz w Indiach.

Ponieważ ogłoszenia parafialne na niedzielę (uroczystość Chrystusa Króla – 27. X.) były już napisane a ks. Prob. Matlak wyjeżdżał gdzieś z kazaniem, więc poprosił, byśmy stosowne ogłoszenie o prymicjach ks. Wojtyły napisali na kartce i dołączyli do księgi ogłoszeń. Napisaliśmy, a kaznodzieje na każdej Mszy św. je odczytywali. Tej kartki w Księdze Ogłoszeń nie odszukałem, prawdopodobnie gdzieś się zawieruszyła.

Dnia 1 listopada 1946 roku na uroczystość Wszystkich Świętych – pierwszy piątek miesiąca wśród siedmiu ogłoszeń ks. Prob. Matlak, własnoręcznie jako trzecie ogłoszenie napisał: „W niedzielę (ołówkiem kopiowym: 3.XI.46) o godz. 9 będziemy obchodzić uroczystość prymicyjną ks. Karola Wojtyły naszego parafianina. Polecamy Bogu Jego pracę kapłańską”. (por. Ogłoszenia Parafialne, str. 208-209).

W uroczystościach Wszystkich Świętych (1.XI.1946) odprawiałem Mszę św. w kościele parafialnym o godz. 6, a kaznodzieją był katecheta ks. Jan Zeman SDB; rozpoczął kazanie od wezwania litanijnego: „Serce Jezusa, rozkoszy wszystkich świętych, zmiłuj się nad nami”. Po przeczytaniu ogłoszenia o prymicjach ks. Karola Wojtyły, kaznodzieja rozszerzył tekst ogłoszenia, zachęcając wiernych, a zwłaszcza młodzież do licznego udziału, bo …sami Go znacie i pamiętacie dobrze młodzieńca Karola Wojtyłę z Tynieckiej, jak przez lata wojny – okupacji, prawie codziennie uczestniczył z pobożnością w rannej Mszy św. oraz w nabożeństwie wieczornym.

W ogłoszeniach parafialnych na 21 niedzielę po Zielonych Świętach (str. 209), tj. 3.XI.46 r. ks. Prob. J. Matlak napisał na pierwszym miejscu: „Prymicję X. Kar. Wojtyły”, żeby na pierwszych dwu Mszach św. Kaznodzieje przypomnieli wiernym o dzisiejszej Mszy św. prymicyjnej. W niedzielę tę miałem wyznaczony dyżur w konfesjonale od godz. 6-8 i od godz. 9-11. Dlatego z uroczystości prymicyjnych ks. Karola Wojtyły podaję to tylko, co widziałem, słyszałem i zapamiętałem. Od ówczesnego rana popadywał deszcz, było pochmurno i chłodno. O godz. 8.30 rozdzwoniły się dźwięcznie dzwony kościoła dębnickiego. Gdy na kilka minut przed godz. 9. Schodziłem do kościoła, celebrans i asysta już się ubierali w salce (na parterze), która służyła na zebrania stowarzyszeń parafialnych, obecnie z tej salki zrobiono dwa pokoje. Czterdziestka ministrantów ubranych „odświętnie” w komże i czerwone kapturki (pelerynki) już stała w dwuszeregu od drzwi prowadzących od ww. salki, poprzez schody, przed domem w pobliżu schodów wiodących do zakrystii. Na przedzie starsi (z KSMM) ministranci z krzyżem, kadzielnicą i dwa akolici ze świecami, a za nimi poczty sztandarowe KSMM, KSMŻ i sztandar ministrancki. Deszcz przestał siąpić, ale mróz chwytał za uszy, nosy i dłonie ministrantów. Gdy wszedłem do zakrystii, zobaczyłem, że był już zapełniona księżmi i gośćmi, prawdopodobnie zaproszonymi przez Prymicjanta. Stało też kilku członków KSMM z kółka Żywego Różańca. Wśród księży spostrzegłem ks. Prałata Karola Kozłowskiego, rektora Arcybiskupiego Seminarium oraz ks. prof. Władysława Wichra. W pobliżu drzwi wejściowych stał Mieczysław Kotlarczyk, dyrektor teatru rapsodycznego, a przy nim kilka innych osób, prawdopodobnie aktorów z tegoż teatru. Z zakrystii zamierzałem udać się przez kościół do konfesjonału, pierwszego po prawej stronie od głównego wejścia, ale kościół już był szczelnie wypełniony. Cofnąłem się zatem i z zakrystii do konfesjonału poszedłem obok kościoła przez główne drzwi wejściowe. Parę minut po godz. 9 zadzwonił w zakrystii dzwonek na wyjście kleru, asysty i celebransa. Odezwały się organy z włącznikiem na „tutti”, kto grał na organach nie pamiętam, może któryś z naszych teologów-muzyków, bo do listopada 1946 r. w parafii nie było stałego organisty. Po preludium tzw. „mały chór” teologów z Tynieckiej 39 zaśpiewał na 3 głosy kompozycję ks. A. Chlondowksiego „Tu es sacerdos in aeternum”. Następnie Neoprezbiter zaintonował hymn do Ducha Świętego „Veni Creatro”, a chór teologów podjął na przemian, po gregoriańsku i na 3 głosy „Veni Creator” z towarzyszeniem organów, kompozycji P. Griesbachera. Podczas Mszy św. dziatwa szkolna, młodzież i „cały kościół” śpiewał po polsku na Kyrie, Gloria, Credo, Ofiarowanie, Sanctus, Benedictus i Agnus Dei odpowiednie pieśni: Boże mocny, Boże cudów, Króluj nam Chryste, Idziesz przez wieki, Z rąk kapłańskich, Upadnij na kolana, Pan zstąpił z nieba, Jezusa ukrytego i inne pieśni.

Kazanie po Credo wygłosił ks. prof. Władysław Wicher. Rozpoczął od opisu biblijnego: powołanie Dawida na króla. Treści kazania nie mogłem dobrze uchwycić, nie zapamiętałem, ponieważ bez przerwy penitenci podchodzili do konfesjonału, wszak była to niedziela po I piątku. W czasie Komunii św. chór zaśpiewał na 3 głosy motet: „Omnes gentes, plaudite manibus”.

Po skończonej Mszy św. przemówił od ołtarza ks. Prymicjant, ale treści nie dosłyszałem z powodu słuchania spowiedzi wiernych. Podczas udzielania błogosławieństwa prymicyjnego i rozdawania obrazków – pamiątek prymicyjnych cały kościół śpiewał pieśni ku czci Najśw. Maryi Panny. Pod koniec chór powtórzył: „Tu es sacerdos”, a na zakończenie wszyscy zaśpiewali „My chcemy Boga” (dwie zwrotki). Uroczystość trwała prawie do godziny w pół do jedenastej.

Na Mszy św. Prymicyjnej ks. Karola Wojtyły nie śpiewał dębnicki chór parafialny, ponieważ z dniem 23 maja 1941 roku – był to dzień zaaresztowania przez gestapo i wywiezienia do obozu koncentracyjnego do Oświęcimia salezjanów z Konfederackiej z wyjątkiem ówczesnego inspektora ks. Adama Cieślara chorego na krwotok płuc – kwitnące trzy chóry parafialne: chłopięco-męski, męski i mieszany, prowadzone przez księży: Józefa Kowalskiego i Kazimierza Wojciechowskiego, przestały istnieć, a do listopada 1946 roku nowe jeszcze nie zostały zawiązane.

Wypada zaznaczyć, że we Mszy św. prymicyjnej ks. Karola Wojtyły nie mogli wziąć udziału: 1. Ks. Wincenty Zaleski, który od lipca 1941 roku do sierpnia 1945 roku był Opiekunem Żywego Różańca Młodzieży Męskiej, do którego należał także ówczesny Prymicjant; 2. Jan Tyranowski, który od kilku miesięcy leżał w szpitalu na gruźlicę kości (w tym czasie miał już amputowaną rękę), w jego mieszkaniu, zasadniczo, zbierała się po aresztowaniu ww. księży młodzież Żywego Różańca, a wśród niej i Karol Wojtyła; 3. Zbigniew Bączkowski, sekretarz inspektorialny, który w niedzielę dnia 3 listopada 1946 roku musiał zastąpić w Pychowicach nieobecnego ks. Ignacego Barana.

Wymieniłem te trzy osoby, ponieważ łączyły je z ks. Prymicjantem Karolem Wojtyłą szczególniejsze relacje i więzy…

Po Mszy św. prymicyjnej śniadanie spożył ks. Karol Wojtyła u zaprzyjaźnionej rodziny na Dębnikach, a obiad – przyjęcie dla 30 osób – gości było na godz. 13 czy 14 przygotowane na ul. Konfederackiej u Sióstr Serafitek, do których prawie codziennie chodził rano odprawiać Mszę św. ks. Zbigniew Bączkowski.

Kraków, kwiecień 1997

[Fragment książki: Przez Podgórze na Watykan. Zebrał i opracował Marek Cholewka. wydawnictwo „Czuwajmy”. Nakładem Parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu. Kraków 1999. s. 123-127]
[Foto: fragment okładki książki]

 

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On