Paschalne wspomnienie

To już dwa lata, tak to już dwa lata od tej Wielkanocnej niedzieli, w którą zmarła Mama. Widzieliśmy się ostatnio w Wielki Piątek, a w nocy dostałem wiadomość, że zmarła. Dziś przypominałem sobie także tamten dzień i tę niedzielę, w którą zmarł Tato, ciekawe – też zmarł w nocy z sobotę na niedzielę. Razem z bratem byliśmy wtedy poza domem, ja w Krakowie on jeszcze dalej. Wiadomość przyszła w niedziele rano, spotkaliśmy się w Krakowie około południa i pojechaliśmy do Kielc. Kiedyś słyszałem od znajomego, że rodzina jest w dziwnym stanie, w dniach od śmierci kogoś bliskiego do jego pogrzebu. Dopiero po pogrzebie odzyskuje pokój. To niedzielne popołudnie było tego najlepszym dowodem, nie bardzo wiedzieliśmy co zrobić. Z jednej strony nic się nie dało zrobić, do szpitala mogliśmy pójść dopiero w poniedziałek, a z drugiej cos przynaglało do robienia czegokolwiek. Dlatego po trzykrotnym opowiedzeniu wszystkiego, o tym co się stało, musieliśmy gdzieś wyjść z domu.

Zdecydowałem się dziś na opublikowanie tekstu homilii, napisanej dzień wcześniej, a jak w niej powiedziałem, powiedziałem pisanej być może od trzydziestu lat. Publikuje też zdjęcie zrobione podczas pogrzebu taty. Bardzo długo wahałem się, czy ono powinno się tu pojawić. Zwłaszcza że sam pogrzeb mamy był zdecydowanie paschalny. Oboje znaleźli swoje miejsce na grobowcu prapradziadków, o czym więcej pisałem wcześniej.

Oświęcim dn. 12 kwietnia 2020.

Homilia z uroczystości pogrzebowych mamy. Kielce 4 kwietnia 2018.

Życie to czas, w którym szukamy Boga.
Śmierć to czas, w którym Go znajdujemy.
Wieczność to czas, w którym Go posiadamy.
[św. Franciszek Salezy]

  1. Pożegnanie

Pół roku temu – wydawało się, że mały udar zaprowadził mamę tylko do szpitala, a potem okazało się, że już niestety nie pozwolił z niego się podnieść.

Przedziwne są drogi Opatrzności. Ostatni raz razem z bratem Andrzejem widzieliśmy Mamę w Wielki Piątek. Andrzej z żoną był jeszcze u niej w sobotę i niedzielę. Wtedy w piątek próbowała mówić, choć nie bardzo mogliśmy zrozumieć wypowiadane słowa, a kiedy rozpoczęła się droga krzyżowa, której rozważania można było słyszeć we wszystkich salach – pożegnaliśmy się.

Tak dla niej rozpoczęło się triduum paschalne, przeżywane wcześniej wiele razy, ale tym razem przeżyte na zupełnie inny sposób. Mama zmarła w Niedzielę wielkanocną, w niedzielę największej radości, w największą uroczystość, 1 kwietnia, w dzień swoich imienin, w czasie których odwołujemy się do własnego chrztu.

W tym tygodniu, tygodniu wielkanocnym codziennie modlimy się za wszystkich, którzy przyjęli chrzest. To dzięki temu sakramentowi możemy korzystać z całego dobrodziejstwa ofiary Chrystusa i uczestniczyć w chwale Zmartwychwstania.

  1. Drogi Opatrzności

Drogi Opatrzności. Są rzeczy niepojęte. Prawie trzydzieści lat temu na ćwiczeniach z mówienia kazań jako pierwsze zadanie miałem napisać homilię pogrzebową. Wybrałem teksty te, które były dzisiaj czytane – a nawet więcej Ewangelia o uczniach idących do Emaus, która wtedy wybrałem, jest dziś czytana we wszystkich kościołach.

Tamtą homilię na ćwiczeniach zakończyłem cytatem z ewangelii według św. Jana: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. [J 3,16].  Dodałem zdanie zapisane przez świętego Pawła do Tesaloniczan: Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!. [1 Tes 4,18]. I zakończyłem radosnym, prawie okrzykiem: Chrystus zmartwychwstał. Alleluja! Alleluja!

Nie wszyscy koledzy dobrze przyjęli taki wybuch radości w czasie homilii na uroczystości pogrzebowej. A dziś czy bym chciał, czy nie liturgia nie tylko podpowiada, ale wręcz nakazuje wypowiedzenie radosnego Alleluja! Alleluja!
Śmierci tak potrzeba uczyć się jak życia napisał Leopold Staff, być może 30 lat uczyłem się homilii na ten moment.

  1. Mama

Halina Poświatowska tak zastanawiała się na czasem po swojej śmierci:
Czy wszystko pozostanie tak samo,
kiedy mnie już nie będzie?
Czy książki odwykną od dotyku moich rąk,
czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała?
A ludzie?
Przez chwilę będą mówić o mnie,
będą dziwić się mojej śmierci – zapomną.
Nie łudźmy się, przyjacielu,
ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko,
jak pogrzebią w ziemi nasze ciała.
Nasz ból, nasza miłość,
wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami
i nie zostanie po nich nawet puste miejsce.
Na ziemi nie ma pustych miejsc.
[Halina Poświatowska. Opowieść dla przyjaciela ]

Na ziemi nie ma pustych miejsc – a w niebie są te przygotowane dla nas. Mówimy dziś o mamie – o mamie, która przeżyła 78 lat. Różnych lat, pracowitych, zatroskanych, trudnych, radosnych i tych bolesnych, cierpiących. Wypełniła swoim życiem wiele miejsc, a teraz mamy nadzieje odnalazła to przygotowane specjalnie dla niej.

W paschalnym triduum nie raz padają słowa o tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Być może zbyt szybko wypowiadamy to zdanie i nie brzmią w nim tak mocno słowa – tajemnica śmierci i tajemnica zmartwychwstania, czyli życia.

Chrystus uspakaja nas słowami zapisanymi przez Jana Ewangelistę: Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. [J 14,1-2]

Chrystus prawdziwie troszczy się o nas, jest naszą drogą, prawda i życiem. On poszedł do Ojca, by przygotować nam miejsce, a wcześniej:

  • On wszczepił nas w siebie w czasie Chrztu Świętego,
  • On w bierzmowaniu dał nam Ducha Świętego dla naszego umocnienia,
  • On rozdaje siebie w Eucharystii dla zjednoczenia,
  • On wysłuchiwał wszystkich naszych próśb, żali, podziękowań, zachwytów,
  • On jest z nami i w tych ostatnich chwilach, które otwierają nas na wieczność.

To są wyrazy Jego troski o nas, to jest po prostu Miłość. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. [J 3,16]

Po śmierci taty, a było to już 11 lat temu, mama czasami opowiadała, jak wchodziła do kuchni i robiła dwie herbaty, albo wolała Tobie też zrobić. Często miała wrażenie, że zaraz otworzą się drzwi i do mieszkania wejdzie tato. Teraz – mamy taką nadzieję, już mogą ze sobą rozmawiać i spotka się także z naszą siostrą Anią, której nie widziała ponad 50 lat.

  1. Spotkanie

Święty Łukasz, przekazując Dobrą Nowinę, opowiedział o pewnym spotkaniu uczniów z Jezusem. Idąc do Emaus: Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło… [Łk 24, 14] i byli tym tak bardzo pochłonięci, że nie dostrzegli w podróżnym, który się do nich przyłączył – Chrystusa. Zapewne i my dziś nie możemy się oderwać od wspominania, rozważania  sytuacji z przeszłości, wracamy pamięcią do minionych chwil, wyobrażamy sobie co teraz dzieje się z tą która odeszła.

  1. Zatroskanie

Zachowujemy się podobnie jak uczniowie. Ich słowa były pełne troski o tego, który trzy dni temu był złożony w grobie. Kobiety były tam i zapewniały, że w grobie Go nie ma, że On żyje – lecz uczniowie byli zbyt zatroskani Jego odejściem, by dostrzec Jego obecność.

  1. Niepewność

Nikt z nas nie był po tamtej stronie, dlatego czujemy niepewność wobec tej inności. Boleśnie odczuwamy to przejście, zmianę środowiska jak rodzące się dziecko, które jest zmuszone do opuszczenia swojego bezpiecznego i znanego świata i choć rzeczywiście z tego świata odchodzi bezpowrotnie, to znajdzie świat o wiele bogatszy i będzie żyło o wiele pełniej.

Św. Paweł tak napisał: Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. (…) Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!. [1 Tes 4, 13-14.18].

Chrystus prawdziwie zmartwychwstał, jak przekonali się o tym uczniowie, gdy podróżny zaczął łamać chleb. Wtedy odłożyli wszystko to, nad czym tak długo się zastanawiali, już nie zajmowali się jego śmiercią. Śmiercią, z którą co prawda tak boleśnie się spotykamy, która okrywa nas smutkiem i żałobą;

  • śmiercią, która jest tylko nieuniknionym przejściem,
  • aktem, który daje nam pewność, że to już rozpoczyna się zmartwychwstanie,
  • jest bramą, przez która przeszedł, Zbawiciel, który jest Panem śmierci, który jest życiem.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. [J 3,16]. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!. [1 Tes 4,18]. Chrystus zmartwychwstał. Alleluja! Alleluja!

Kraków – Oświęcim – Kielce dn. 3 kwietnia 2018.
[Foto 1: Wojciech Zięcina sdb, foto 2. Andrzej Gołębiowski sdb]

 

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On