O sobie: prawda i pozór

Zewnętrzny widok bazyliki św. Praksedy (wł. Basilica di Santa Prassede) jest doskonałym obrazem zdania: nie oceniaj po pozorach. Umieszczone powyżej zdjęcie przedstawia zewnętrzny widok bazyliki, raczej nie zachęcający do poszukiwania w niej czegoś więcej. Za to kolejne przedstawiają tylko maleńki fragment wewnętrznego bogactwa. Cudowne mozaiki, fragment słupa do którego był przywiązany Jezus w czasie biczowania, misterną posadzkę itd. Warto poszukać więcej zdjęć a najlepiej zobaczyć na żywo.

Nie muszę nikogo przekonywać, że sądząc po pozorach można się pomylić. Zapytam jednak czy potrafię ocenić co jest pozorem, a co prawdziwością mojego życia? Trochę trudniej jest zobaczyć te dwa obrazy. Czasami przychodzi nam taka refleksja w szczególnych momentach: jakiś wieczór modlitwy, może rekolekcje, może sylwestrowo-noworoczne przemyślenia itp. Czy jednak wtedy ogląd jest najlepszy? Nie wiem.

Eric Bertrand Larssen[1] opisuje, że umieszczenie siebie w szerszym kontekście życia czyli inaczej mówiąc w perspektywie jego całości, a nawet zakończenia pomaga skoncentrować się na najważniejszych rzeczach. Jeśli zostają nam ostatnie chwile życia to nie poświęcimy ich na byle co, ale chcemy zrobić to co naprawdę jest konieczne, chcemy powiedzieć te kilka ostatnich słów. Nie bez przyczyny tak bardzo cenimy ostanie słowa wszystkich osób, które już odeszły. W tej samej książce przywołuje też fragment jednego z wykładów Steve’a Jobsa, który wspominał o zdani u przeczytanym w swojej młodości:

Gdy miałem 17 lat, przeczytałem gdzieś cytat, który brzmiał mniej więcej następująco: „Jeżeli każdego dnia będziesz żył tak, jak gdyby miał być on Twoim ostatnim, pewnego dnia z całą pewnością będziesz miał rację.” Zrobił on na mnie duże wrażenie – od tamtej pory przez ostatnie 33 lata patrzę w lustro każdego ranka i pytam: „Jeżeli dzisiaj byłbym ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym robić to, co zamierzam dziś robić?” Jeśli odpowiedź brzmiała „Nie” przez zbyt wiele dni z rzędu, wiedziałem, że muszę coś zmienić. Pamięć o tym, że wkrótce już mogę nie żyć, jest jedną z najważniejszych pomocy przy podejmowaniu wielkich wyborów życiowych. Ponieważ prawie wszystko – oczekiwania otoczenia, cała duma, wszystkie obawy  przed porażką lub zażenowaniem – wszystkie te rzeczy nikną, w obliczu śmierci, pozostawiając jedynie to, co jest naprawdę istotne. (…) Nikt nie chce umierać. Nawet ludzie, którzy chcą iść do nieba, nie chcieliby umrzeć, by się tam znaleźć. Śmierć jest przeznaczeniem, które wszyscy dzielimy. Nikomu nigdy nie udało się wymknąć. Tak powinno być, ponieważ śmierć jest prawdopodobnie najważniejszym wynalazkiem życia[2].

Steve Jobs mówił te słowa już po lekarskiej diagnozie stwierdzającej u niego nieuleczalnego raka trzustki. Częste przywoływanie tego co jest celem mojego życia pozwala niejako odzierać go z pozorów – choć nie oznacza to, że mamy przestać wykonywać codzienne zwyczajne czynności, one nie zaburzają robienia wszystkiego w perspektywie tego co najważniejsze. Zdanie Księdza Bosko: żyj tak jakbyś miał dzisiaj umrzeć,  planuj tak jakbyś miał żyć sto lat, jest doskonałym przykładem połączenia czuwania nad realnością, a nie popadaniem w pozorność życia. Jednocześnie pozwalają wykształcić w sobie wspaniałomyślność czy cnotę (zalecie) zwaną długomyślnością – o nich już prawie się nie słyszy.

Życie nakierowane na świadomie określony cel nie staje się nudne, wręcz przeciwnie pozwala odkrywać coraz subtelniejsze przestrzenie obranego celu, a jednocześnie przeżywać ze spokojem wszystko co przynosi nam codzienność bez zbędnych rozterek: czy aby nie powinienem zająć się właśnie tą sprawą? Żyj tak jakbyś miał dzisiaj umrzeć,  planuj tak jakbyś miał żyć sto lat. Powodzenia.

Wnętrze bazyliki.

Sklepienie kaplicy św. Zenona

Fragment kolumny biczowania

[Foto: 1,2,3,4 Dariusz Bartocha sdb]

[1] Erick Bertrand Larssen. Bez litości. Poznaj moc treningu mentalnego.
[2] Erick Bertrand Larssen. Bez litości. Poznaj moc treningu mentalnego. Sopot 2016. S. 62-63

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On