Nieoczekiwana, oczekiwana chwila

Ważne chwile mogą zastać nas w sytuacjach najmniej oczekiwanych. Nawet jeśli czegoś się spodziewamy czy oczekujemy. Pisałem o takiej chwili, która wydaje się zmieniać wszystko, a właściwie jest to ostatnią kroplą dopełniającą pełnie pucharu.

Od prawie dwóch tygodni czekałem na wiadomość o mianowaniu nowego inspektora. Otrzymałem informacje, że prawdopodobnie nastąpi to w najbliższych dniach. Ponieważ usłyszałem też nazwiska 5 kandydatach z największymi szansami przygotowałem list z wiadomością o nominacji, z krótką wiadomością o kandydacie. Przygotowałem też wiadomość na stronę internetową. Oczywiście wszystko przygotowałem w kilku wariantach. Dni mijały. Przygotowany, oczekiwałem bez wielkiego napięcia.

Wreszcie przyszedł ten dzień najbardziej prawdopodobny. Czwartek. Miała nadejść wiadomość. Napisałem list „ już bardzo uwspółcześniony” o wydarzeniu z 23 czerwca i z nadchodzącym 24 czerwca, czekam, czekam i nic. Wieczorem ponownie „uwspółcześniłem” list, na wszelki wypadek jakby wiadomość dotarła 24 czerwca. Tego dnia rano wyjechałem do Polany na zakończenie roku szkolnego. Podobnie zrobiło też wielu współbraci jada do innych szkół na terenie inspektorii.

Wszystko odbyło się zwyczajnie: msza święta, akademia, rozdanie świadectw, podziękowania. Po zakończeniu oficjalnej części nauczyciele poszli na radę pedagogiczną, a ja w oczekiwaniu na obiad i korzystając z pięknego słońca oraz bieszczadzkiej ciszy poszedłem pod starą cerkiew. Modlitwa, cisza, spokój i wolny czas pozwalają na przypływ różnych myśli, korekty najbliższych planów, kolejne przemyślenia najbliższych decyzji.

Nagle słyszę dźwięk telefonu jest godzina 11.28 głos radcy mówi: wybrano inspektora. Pada nazwisko. Został umówiony na spotkanie z Generałem na 12.15, czekamy na decyzję o przyjęciu nominacji. Na zakończenie rozmowy usłyszałem, że radca o 13.00 wylatuje do Pragi, jeśli nie uda mu się do tego czasu przekazać informacji, będę musiał czekać aż do czasu wylądowania. Zacząłem różaniec. Przyszedł czas na spotkanie z nauczycielami, obiad. Wracam do wspólnoty, wysyłam sms-a do kandydata – cisza, bez odpowiedzi. Dopiero o godzinie 13.36 Adam oddzwania. Właśnie wyszedł ze spotkania z Generałem, które się trochę opóźniło. Dowiedziałem, że Adam przyjął nominację, ale z ogłoszeniem muszę poczekać na telefon od radcy. Więc czekam. Czas mija, muszę wracać do Krakowa. W drodze o godzinie 15.06 odbieram telefon. Może dwie minuty rozmawiam z radcą, który już wylądował w Pradze i jest w domu ze współbraćmi. Telefonuje do sekretarza, proszę by odpowiedni list wysłał do współbraci. Telefonuje do naszego informatyka. Jemu też zostawiłem kilka wersji notatek do publikacji – niestety nie ma go już przy komputerze, nawet nie odbiera telefonu. Zatrzymuje się na stacji benzynowej, pytam o dostęp do sieci – jest. Siadam z tabletem do stołu, publikuje wiadomość na stronie internetowej inspektorii, potem na Twitterze i Faceboku.

Jadę dalej – to był dobry dzień imienin księdza Bosko.

Najczęściej te najbardziej oczekiwane chwile spotykają nas nie wtedy gdy na nie czekamy, ale nas zaskakują. Warto byc przygotowanym :). Tak było i teraz.

[Foto: zaczerpnięte z filmu zrealizowanego przez Art. 43]

Autor: Dariusz Bartocha

Podziel się

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *