Nie planowałem zaćmienia słońca

Pozwólcie mi na małą dygresję zanim powiem to co przygotowałem. Utwory które były tu wykonane, a o których wcześniej nie  wiedziałem, są dla mnie bardzo ważne. Czesława Niemena – „Dziwny jest ten świat”, pamiętam od wczesnego dzieciństwa, choć wtedy słuchając go w radiu zapewne nie rozumiałem jego znaczenia tych słów. „Tylko mnie poprowadź” z Tomka Kamińskiego  z koncertu i prezentacja, chyba premierowa, teledysku w czasie Savionaliów itd. dużo by o tym mówić, nie ma ma na to czasu … bardzo dziękuję Wam wszystkim, szczególnie młodzieży.

Myślę, że dzisiejsze zaćmienie słońca nie było z spowodowane naszym spotkaniem :)

W pierwszych dniach sierpnia kiedy ks. Marek Chrzan – nagle i pospiesznie przekazywał mi różne sprawy – wśród dokumentów otrzymałem też teczkę ze zobowiązaniami przekazanymi przez ks. Inspektora Antoniego Hlonda. Myślę, że to jest jedno z bardzo ważnych odwołań do tradycji i poprzednich pokoleń – dziś nie zaczyna się nic na nowo. Zwłaszcza, że ponad rok temu wspominaliśmy 150 lat od powstania Zgromadzenia, ubiegły rok był jubileuszem 100-lecia od śmierci ks. Michała Rua, a ostatnia Kapituła Generalna tak wiele mówiła o powrocie do ks. Bosko.

Co oznacza ten powrót ? Czy jest tylko oglądaniem się na naszych poprzedników, przywoływaniem historii i sięganiem do tradycji ?

Jestem chłopakiem z Oratorium i jestem z tego powodu dumny, że mogę nazwać się Wychowankiem Salezjańskim. Dziś często pytamy jakie ma być Oratorium lub nawet co to jest Oratorium ? – wtedy o to nie pytałem – po prostu byłem w Oratorium, […] które powstało jesienią 1920 roku i z przerwą, prawdopodobnie po 1952 roku, po likwidacji szkoły – trwa do dziś – nieprzerwanie od prawie 35 lat (zależy jak policzymy te lata).

Pozwólcie, że wspomnę tych poprzedników, których pamiętam:

Ś. p. ks. Inspektora Józefa Kurowskiego – który mnie przyjmował do nowicjatu, potem po latach wiele przekazywał z tego co nazywamy „życiem salezjańskim”. Te doświadczenia z pracy tu w Polsce i na misjach, różne sytuacje ze współbraćmi i z władzami itd. Wspominałem ostatnio tu na konferencji jedną z takich trudnych, „męskich” rozmów między nami – kiedy jako bardzo młody współbrat musiałem porozmawiać o czymś trudnym, powiedzmy sobie szczerze – upomnieć współbrata (czyli jego) – a rozmowa ta odbyła sie w sposób bardzo dojrzały i wręcz przyjacielski.

ś. p. ks. Inspektora Piotra Biegusa – który, nie wiem czy o tym wiedział, spełnił więcej niż moje marzenie. Po święceniach bardzo chciałem pracować w Oratorium, a on posłał mnie do mojego Oratorium – czy można było chcieć czegoś więcej ?

ks. Inspektora Mariana Dziubińskiego – jego posługo przypadła na bardzo trudny czas – przechodzenia z „Polski do Polski” – wiele niewiadomych, wiele zmian – nie ma czasu by o tym mówić . Ks. Marian zaskoczył mnie – robiąc mnie radcą inspektorialnym po 3 latach od świeceń – sam nie wiem skąd mu taki pomysł przyszedł do głowy, a nigdy go o to nie zapytałem – a potem mianował delegatem Krajowym Duszpasterstwa Młodzieżowego – a skutki tych decyzji trwają do dziś.

ks. Inspektora Tadeusza Rozmusa – jak pamiętacie wykorzystaliśmy czas tamtej kadencji na wiele bardzo dynamicznych zmian. W Waszej ocenie w sondażu i w ocenie ks. Generała to dobra inspektoria z bardzo dobrymi współbraćmi …

i wreszcie ks. Inspektora Marka Chrzana – który zaproponował mi bycie wikariuszem i choć tłumaczyłem mu, że chyba to nie jest najlepszy pomysł, nie dał się przekonać. Mimo, że będąc klerykiem udało mi się przekonać np. ks. Józefa Kurowskiego, że nie powinienem jechać na asystencję do Włoch skoro mam pracować z polska młodzieżą.

Nigdy tego nie wspominałem ale w sobotę w którą składałem swoje wyznanie wiary jako wikariusz, a potem wieczorem kiedy radowaliśmy się w czasie spotkania przy WDMie grillując – mój Tato nagle poczuł się gorzej i w nocy zmarł. Od tego czasu obawiałem się takich sytuacji, takich uroczystości – mimo, że nie jestem przesądny – tak myślę. Nawet dziś nie ma tu ani mamy, ani brata – wczoraj dowiedziałem się, że z różnych powodów nie będą mogli dziś tu być, ale są blisko w inny sposób.

Wielu pytało mnie o program na najbliższe lata :). Nie chcę składać obietnic – zwłaszcza, że ostatnio wielu wokół nas postępuje zgodnie z zasadą „nikt Ci tyle nie da co ja Ci obiecam”. Na ostatniej Kapitule Inspektorialnej nakreśliliśmy wspólnie program na najbliższe 6 lat, a nie minął jeszcze nawet rok – więc program jest.

Wiem, że nie da się uciec od tego co ma się w sercu więc ponadto jestem pewien, że:

  1. od zawsze, choć na początku trochę nieśmiało – bo nie wiedziałem czy to nie aby jakaś „herezja” – mówiłem, że My Salezjanie odnajdujemy Boga w sercu Młodego człowieka. Jestem z Oratorium, było mi ono bliskie przez cały czas i tak pozostanie. Mam nadzieje, że każdy młody człowiek nie rozwijający swojego życia, nie rozwijający swojego powołania, będzie dla nas wyrzutem salezjańskiego sumienia;
  2. dziś Salezjanie, wychowawcy, zakonnicy potrzebują nowego – czytelnego świadectwa, odpowiednich kompetencji i wielkiej gorliwości (ofiarności). Jeśli potrafimy być tacy będziemy w awangardzie wychowawców i ewangelizatorów, jeśli nie, nie będzie nas wcale – więc nie mamy wyjścia: świadectwo, kompetencja, gorliwość;
  3. ks. Generał kilka razy powtarzał, że najbliższe lata są dla nas bardzo ważne. Przyjedzie do nas ks. Bosko w czasie peregrynacji relikwii, będziemy świętowali 200 lat od jego narodzin, ale to nie jest oglądaniem sie wstecz. „Jak Bóg da” – tak przed każdym planem, choćby na jutrzejsze zajęcia, mówiła moja Babcia – święta kobieta. Więc jak Bóg da – musimy prowadzić Misję Salezjańską w sposób absolutnie nowoczesny. Z podziwem patrzę na salezjanów pracujących przed nami – zrobili bardzo dużo w XX w. – dziś musimy sięgać po narzędzia XXI w. być może to będzie chodzenie po polu minowym, drogami którymi jeszcze nie chodziliśmy, ale nie mamy wyjścia, miniony czas jest wspomnieniem – wyzwaniem jest „przyszłość, która zaczyna się dziś”  – według słów Jana Pawła II).

Proszę wybaczyć, że nie będę wspominał Was wszystkich tu obecnych – Ci którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że pamiętam TWARZE za którymi na początku przychodzą wspomnienia okruchów życia – bardzo różne okruchy, potem dopiero imię, choć czasami Paweł – jest Sławkiem, albo Leszek Tomkiem – bywa, że coś umyka z pamięci, a dopiero na końcu pojawia się nazwisko. Wspomnę dwie osoby które w znaczący sposób uformowały mnie jako Salezjanina: ks. Józef Marszałek i Kazik Kuc. Może to kogoś zaskakuje ale tak było. To dwie osoby, tak różne, więc od każdego z nich nauczyłem się czegoś innego.

Przywołuje więc teraz Wasze Oblicza: moich przyjaciół wychowawców, profesorów, kolegów kursowych, zacnych gości i serdecznie Wam dziękuję za wsparcie.

Ks. Marek może potwierdzić że pracę inspektora widać jak czubek góry lodowej,  a u podstawy są przeróżne trudne sytuacja o których niektórzy nie maja pojęcia i nawet nie próbujcie się domyślać.

Raz jeszcze za modlitwę, wsparcie, dobra radę i słowo, za przyjaźń – Dziękuję

Pozwólcie jeszcze na ostatnie słowo – jeśli kiedyś zobaczycie, że brakło mi odwagi do jakiejś decyzji – to powodem jest CZŁOWIEK – to taka moja słabość, być może Oratorianie pamiętają jak często mówiłem, że nie Oratorium ma być najlepsze ale TY, najważniejsze jest Twoje życie.  Zdaje sobie sprawy, że z takim podejście możemy „odpuścić” coś co można było jeszcze zrobić – trudno – CZŁOWIEK jest drogą KOŚCIOŁA – i tak pozostanie.

Słowo wypowiedziane  podczas akademii w dniu złożenia wyznania wiary i oficjalnego objęcia urzędu Inspektora.

 4 stycznia 2011 roku w naszym kraju o godzinie 8.14, zaczęło się zaćmienie Słońca. można je  było obserwować do godziny 11.05.
Zacmienie_2011

Autor: Dariusz Bartocha

Podziel się

Trackbacks/Pingbacks

  1. Wyrazy wdzięczności | zastanowienia - […] W trakcie konsultacji przed wyborem na inspektora ks. Marka Chrzana podczas jednego z obiadów dosiadł się do stołu wspólnoty WDM…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *