Nie magiczność chwili

„… światło Boże ukazało się jako szlak, jako gwiazda, która przewodzi na drodze prowadzącej do odkryć. Gwiazda mówi więc o cierpliwości Boga wobec naszych oczu, które muszą się przyzwyczaić do Jego blasku.” [Encyklika Lumen Fidei, nr 35]

Czytając ten fragment encykliki o wierze pomyślałem o dobroci Boga, który dawkuje swoją przeogromną światłość, gwiazdka po gwiazdce, byśmy mogli swoimi słabymi zmysłami dostrzec cokolwiek. Patrząc w słońce – mimo, że tak wiele światła do nas dociera – przestajemy cokolwiek widzieć. Odniosłem ten obraz do pojedynczej chwili, której czasami przypisujemy przeogromną, dziś nader często nazywaną „magiczną” moc. Oto tego dnia, na tej modlitwie, w tym sanktuarium, w spotkaniu z tym człowiekiem – to się stało, wszystko się zmieniło, wszystko zrozumiałem.

SONY DSCPrzez analogie do gwiezdnego i słonecznego światła – dostrzegając naukową słabość tego przykładu, bo przecież Słońce też jest gwiazdą – chcę dostrzec tę jedną chwile jak kroplę, która dopełnia puchar i dostrzegamy, że oto wyplenił się. Albo jak iskrę, która rozpoczyna proces, by za jakiś czas stać się wielkim płomieniem.
Chcę ująć się za tymi wszystkimi iskrami, które musza nastąpić by wreszcie ogień zapłoną i za tymi wszystkimi kroplami, które musiały znaleźć się w pucharze, by ta ostatnia zupełnie niezasłużenie była tą dopełniającą.

Nie ma co czekać na tę jedyną kropelkę. Warto dzień po dniu sięgać po każdą kroplę. Każda dobra myśl, każdą modlitwa, każda strona bardzo dobrej książki, każda dobra rozmowa, każde spotkanie z Chrystusem – buduje tego kim jestem. Zatroszczmy się o to jakim światem się otaczamy, co zajmuje moje myśli, marzenia, plany. Z nich zbudujemy siebie gotowego przyjąć to co zwieńczy dzieło. Budujmy z małych gwiazd potęgę słonecznego światła, zamiast czekać na tę „magiczną” chwilę, która przyniesie całe światło za jednym razem – bo ona nigdy nie nastąpi, a jeśli nawet miała by nastąpić, to być może przegapimy to mgnienie chwili lub światło dotrze do nas, nie przygotowanych, z taką siłą – że nas przytłoczy. Dostrzegając piękno każdej małej chwili zobaczymy oszałamiający blask tych wielkich. Powodzenia w zdobywaniu małych chwil.

Tekst ten był recenzowany, zanim go opublikowałem, stąd jest szczególnie dedykowany osobie recenzującej.

[Foto 1: Gabriela Płonka] [Foto 2: Grzegorz Chruścicki]

Autor: Dariusz Bartocha

Podziel się

4 komentarze

  1. Podobnie jak z cudem, na który czekamy niemal całe życie, nie zauważając całego mnóstwa maleńkich cudów, zdarzających się każdego dnia, z chwilą gdy po nocy otwieram oczy…

    Napisz odpowiedź
  2. Gratuluję- samo sedno! Ja łapię się na tym, że czekam na to wielkie Bum, które mnie dopełni, dokonanie, które będzie dziełem mojego życia. I potem pojawia się myśl- a co będzie ze mną, gdy to nastąpi? Jaki sens będzie miało dalsze życie? Doceniam wszystkie małe lśnienia, smakuję wszystkie krople w pucharze. A jednak ciężko, mimo wszystko co wcześniej napisane, zrezygnować z oczekiwania na jakiś Wielki Moment …

    Napisz odpowiedź
    • :) nie mam nic przeciw wielkim momentom – niech się nastają. Kilka rozszerzeń do tekstu.
      1. Bywa, że ta ostatnia kropla wpada do pucharu z wypiętą piersią i okrzykiem: to mój sukces, a w dole słychać szmer przekazywany z ust do ust: jakbyś się tak nie „ślamarzyła” to dawno byśmy wygrali i jaki to twój sukces?.
      2. Niebo daje nam wiele kropel, ale bywa, że ktoś zakrywa szkłem puchar i gorąco prosi: Panie, proszę stwórz kran bym mógł napełnić puchar; albo nie, żebym miał pewność, że to od Ciebie niech puchar wypełni się mimo zamknięcia szkłem i bez kranu. Dalej nie mogę pisać :) bo idziemy w stronę absurdu.
      3. W starym testamencie wielokrotnie czytamy, że gdyby człowiek zobaczył oblicze Boga, natychmiast by umarł. Kochamy nasze słoneczko, ale nikt z nas nie chciałby go dotknąć – skutek byłby oczywisty. Lepiej jak słoneczko wysyła swoje promyczki, cieniutkie i delikatne, byle często – to nam w zupełności wystarczy. Może gdyby Bóg na chwilę przestał być rozsądny i dosłownie wysłuchał niektórych naszych próśb o znak – musieli byśmy umrzeć :).

      Napisz odpowiedź
  3. Każdy dzień podobny do poprzedniego…, jak dostrzec drobne gesty, chwile które nas budują i motywują do dalszego działania? Otwórz serce. Zwyczajna zwyczajność, a taka piękna 

    Dziękuję za przemyślenia, które „zmuszają” do własnych 

    Napisz odpowiedź

Trackbacks/Pingbacks

  1. Nieoczekiwana, oczekiwana chwila | zastanowienia - […] najmniej oczekiwanych. Nawet jeśli czegoś się spodziewamy czy oczekujemy. Pisałem o takiej chwili, która wydaje się zmieniać wszystko, a…
  2. Nickname | zastanowienia - […] znaczenie nie przesądza o kształcie życia właściciela imienia. Podobnie jak nie uznaję „magiczności jednej chwili” czy sytuacji, choć jest…

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *