Nawet marzenia

Miejsce, które potrafi zmieniać marzenia. Wszystkim, którzy nie znają księdza Bosko (świętego Jana Bosko) tekst ten nie przyniesie żadnych obrazów ani emocji. Za każdym razem kiedy jestem w Turynie na Valdocco, bez względu na to czy podwórko wypełnione jest rzeszą młodzieży: radosnej, rozśpiewanej, przystrojonej wszystkimi kolorami świata czy puste, zabawiane tańczącymi liśćmi, zmoczone jesiennym deszczem – towarzyszy mi to niezwykłe uniesienie.

ConfrontoŚpiewy, gromkie okrzyki, sportowe emocje, łzy beznadziei i radości, cichutkie szepty spowiedzi, przyspieszony rytm serca odnajdującego drogę, uściski przyjaźni, tak mocno „wniknęły” w podwórko, bazylikę, szkołę i dom salezjanów, że młodzież będzie tu obecna nawet jeśliby na nowo na tym miejscu powstała łąka. To promieniowanie obecności młodzieży przenika serce i umysł każdego kto tu przychodzi. Każdego? – tego nie mogę być pewny, moje na pewno. Oczywiście pierwsze spotkanie zawsze jest najbardziej niezatartym wspomnieniem, niemniej każda kolejna obecność przynosi podobne emocje, wrażenia, obrazy. Bez względu na to z jakiej okazji tu jestem, jak toczy się spotkanie, jak prezentuje się otoczenie – zawsze stają przede mną twarze młodzieży – najpierw tych którzy z którymi tu byłem, a za chwile kolejne z różnych oratoriów, szkół, spotkań, itd.

Twarz, oblicze prezentuje nie tylko całego człowiek, ale także całe jego życie. Na niej odznaczają się zmarszczki „śmiechowe” i bolesne bruzdy, ona jest ozdabiana siwizną mądrości i wskazuje na upływający czas itd. Oznacza to, że wraz z twarzami młodzieży przychodzi ich życie – chciałoby się jednym gestem zmienić ból w radość, a tę z nimi dzielić. Tak się jednak nie dzieje, pozostaje więc bliskość, towarzyszenie, modlitwa, ofiarowanie pomocy, cierpliwe trwanie i nadzieja, że wszystko co powinno się zmienić – zmieni się, co powinno dorosnąć – dojrzeje, bogactwo które powinno przyjść – narodzi się, a w chwilę przechodzenia przez bramę śmierci ich twarze będą rozpromienione pamięcią o szczęśliwym życiu i nadzieją wieczności.

Zawsze – bez względu na to jakie plany i marzenia noszę w sobie – na tym miejscu pojawiają się nowe, wprost z serca księdza Bosko. Słyszałem nie jedno świadectwo „Młodych”, którzy na tym miejscu na nowy sposób zobaczyli swoje życie, zmieniali plany, a może nawet marzenia – choć o to nigdy nie pytałem.

W tym miejscu zawsze zmieniają się moje marzenia, bo rośnie we mnie na nowo i jeszcze mocniej miłość – ta wprost z serca księdza Bosko.

 [Foto 1: Dariusz Bartocha] [Foto 2: Archiwum Confronto 2009]

Na pierwszym zdjęciu jest „studzienka” na domu Pinardiego z której pili chłopcy z Oratorium w czasie rekreacji np. Michał Rua i inni. Jest tam do dziś. 

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On