Matka, Królowa Polski

Oto Matka twoja… [J 19 26-27]

  1. Matka

Słuchając słów czytanej dziś ewangelii: Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja»[1], zanim powiemy do Niej „królowo” –  powiedzmy do Niej – „matko”. Ojciec Święty Pius XII w encyklice Ad caeli Reginam, wskazuje, że „…uzasadnieniem królewskiej godności Maryi jest – obok Bożego macierzyństwa – także jej współudział w dziele odkupienia”.

Wcześniej Pius IX zapisał w bulli Ineffabilis Deus „…Ona prowadzi, doradza, okazuje przychylność, ochrania, otacza nas prawdziwie macierzyńskim uczuciem i przejęta sprawami naszego zbawienia zabiega o cały rodzaj ludzki. Ustanowiona przez Pana Królową nieba i ziemi, wyniesiona nad wszystkie chóry aniołów i zastępy świętych, stojąc po prawicy Jednorodzonego Syna swojego Pana naszego Jezusa Chrystusa wyjednywa skutecznie swoimi macierzyńskimi prośbami, i czego szuka znajduje, a więc zawieść nie może” [2].

Może dlatego tak chętnie zanosimy prośby właśnie za jej wstawiennictwem, także w tym szczyrkowskim sanktuarium.

Posłuchajmy jeszcze Pawła VI: „Wierzymy, że Najświętsza Boża Rodzicielka, Nowa Ewa, Matka Kościoła, kontynuuje w niebie swoją macierzyńska rolę wobec członków Chrystusa”. Prawdziwa matka i królowa, która troszczy się o swoich. Ona do nas woła „uczyńcie wszystko co Wam powie Syn”. Mam nadzieję, że chętnie Jej słuchamy.

  1. Królowa Polski

Cześć Matki Bożej w Polsce jest tak stara jak dzieje samego narodu. Pierwsza świątynia w Gnieźnie była zbudowana pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwszy utwór napisany w języku ojczystym to pieśń „Bogarodzica”.

Natomiast mówimy o Matce Bożej jako Królowej narodu polskiego od drugiej połowy XVI wieku, przywołując słowa renesansowego poety, Grzegorza z Sambora, który nazwał Maryję Królową Polski i Polaków.

Zwykle mówiąc o Maryi Królowej Polski przypominamy dzień 1 kwietnia 1656 roku, kiedy to król Polski Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej, po zwycięstwie nad Szwedami i cudownej obronie Jasnej Góry, które przypisywano wstawiennictwu Maryi,  obrał Maryję za Królową swoich państw, a Królestwo Polskie polecił jej szczególnej obronie.

Śluby rozpoczął od słów: „Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico. Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twoim miłosierdziem król, do Najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram[3]”. Następnie w czasie podniesienia król zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed wielkim ołtarzem. Po Mszy świętej, przy wystawionym Najświętszym Sakramencie odśpiewano Litanię do Najświętszej Maryi Panny, a przedstawiciel papieża odśpiewał trzykroć, entuzjastycznie powtórzone przez wszystkich obecnych nowe wezwanie: „Królowo Korony Polskiej, módl się za nami”.

Nie zawsze przypominamy, że król uczynił tak za radą Ojca Świętego Aleksandra VII. W 1655 roku, kiedy Szwedzi weszli do Polski, a opuszczony król musiał uciekać poza granice kraju, zrozpaczeni biskupi pisali do papieża: „Zginęliśmy, jeśli Bóg nie zlituje się nad nami”. Wtedy Ojciec Święty Aleksander VII odpowiedział: „Nie, Maryja was uratuje, to Polski Pani. Jej się poświęćcie. Jej oficjalnie ofiarujcie. Ją Królową ogłoście, przecież sama tego chciała”.

Skąd przyszła Ojcu Świętemu taka myśl? Ojciec Święty odwoływał się do objawień sługi bożego o. Giulio Mancinellego. Bo choć mieliśmy pomysł, aby obwołać Najświętszą Maryję Pannę Królową Polski, to sama Maryja osobiście poprosiła, żeby Ją tak nazywać.

Stało się to w Neapolu we Włoszech, w 1608 roku. Takie przesłanie otrzymał wspomniany o. Giulio Mancinelli, jezuita. Zakonnik ten odznaczał się świętością życia, wielką czcią do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej, troską o dusze w czyśćcu cierpiące oraz nabożeństwem do naszych świętych rodaków: św. Stanisława Kostki, przy śmierci którego był i św. biskupa Stanisława.

Mancinelli w modlitwach  prosił Maryję, by objawiła mu, jaki jeszcze tytuł chciałaby mieć w Litanii loretańskiej. W wigilię Wniebowzięcia 14 sierpnia 1608 roku, prawdopodobnie w klasztorze jezuitów Gesu Nuovo, o Mancinelli zatopiony w modlitwie zobaczył Matkę Bożą. Widział też klęczącego u stóp Maryi współbrata z nowicjatu św. Stanisława Kostkę, a przypadała wtedy jego czterdziesta rocznica śmierci. Na ten widok o. Mancinelli zawołał: „Królowo Wniebowzięta, módl się za nami”, na co Matka Boża odpowiedziała: „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie”. Poprosiła również, aby w Krakowie, na znak, że jest Królową, ustanowić widzialny symbol Jej królowania.

W momencie objawienia o. Mancinelli miał 72 lata, lecz pomimo swego podeszłego wieku postanowił odwiedzić ten kraj, który Maryja szczególnie umiłowała. W krótkim czasie po objawieniu, za pozwoleniem swych przełożonych, którzy objawienie to zbadali, Mancinelii przekazał tę radosną wiadomość ks. Piotrowi Skardze i jezuitom w Polsce. Oni z kolei opowiedzieli o tym królowi. A następnie wybrał się pieszo do Polski i 8 maja 1610 roku doszedł do Krakowa, gdzie był entuzjastycznie witany przez króla i wszystkie stany.

W katedrze Wawelskiej, ponownie ukazała mu się Maryja w wielkim majestacie i powiedziała: „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką Tego Narodu, który jest mi bardzo drogi więc wstawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj Mnie nieustannie, a Ja będę ci zawsze, tak jak teraz miłosierną”. Ostatnie widzenie o. Giulio Mancinelli miał 15 sierpnia 1617 roku. Po ukończeniu procesji razem z braćmi zakonnymi już 80-letni ojciec powrócił do swej celi. Dzień Wniebowzięcia przypominał mu rocznicę śmierci św. Stanisława Kostki, którego kochał i starał się naśladować.

Ojciec Mancinelli zobaczył Dziewicę z Dzieciątkiem na ramionach okrytych płaszczem purpury. Maryja odpowiedziała Mu: „Za cześć, jaką masz do mnie, Wniebowziętej, ujrzysz mnie za rok w chwale niebios. Tymczasem nazywaj mnie tu, na ziemi, Królową Polski. Umiłowałam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczyłam, ponieważ szczególnie wielbią mnie jego synowie”.

W miesiąc potem kurier z Neapolu przywiózł ks. Mikołajowi Łęczyckiemu w Wilnie list od o. Mancinellego, który m.in. napisał: „Ja rychło odejdę, ale ufam, że przez ręce Wielebności sprawię, iż po moim zgonie w sercach i na ustach polskich mych współbraci żyć będzie w chwale Królowa Polski Wniebowzięta”.

Mieszkańcy Krakowa spełnili prośbę przekazaną o. Mancinellemu w pierwszym objawieniu i w 1628 roku w 10 lat po jego śmierci przyozdobili wieżę kościoła Mariackiego królewską koroną, którą z kolei w 10 rocznicę ślubów króla Jana Kazimierza, w 1666 roku zmieniono na większą.

Choć ślubowanie Jana Kazimierza odbyło się przed obrazem Matki Bożej Łaskawej we Lwowie, to jednak szybko przyjęło się przekonanie, że najlepszym typem obrazu Królowej Polski jest obraz Pani Częstochowskiej, którą paulini z Jasnej Góry zaczęli nazywać Królową Polski. Już w 1642 roku paulin Dionizy Łobżyński mówił, że Maryja jest „Królową Polski, Patronką bitnego narodu, Patronką naszą, Królową Jasnogórską, Królową niebieską, Panią naszą dziedziczną”.

Warto wspomnieć, że koronacja tego obrazu papieskimi koronami odbyła 8 września 1717 i była to pierwsza koronacja wizerunku Matki Bożej, która odbyła się poza Rzymem. Już zdecydowanie wcześniej, lud polski uznając Jej królowanie i oddając Jej cześć przystrajał koronami ten wizerunek Maryi. Niestety śluby króla Jana Kazimierza nie zostały od razu spełnione. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Episkopat Polski zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o wprowadzenie święta dla Polski pod wezwaniem „Królowej Polski”.

Papież Benedykt XV chętnie przychylił się do tej prośby w 1920. Biskupi umyślnie zaproponowali Ojcu świętemu dzień 3 maja, aby podkreślić nierozerwalną łączność tego święta z Sejmem Czteroletnim, a zwłaszcza z uchwaloną 3 maja 1791 roku pierwszą Konstytucją polską.

Zaraz po wojnie w roku 1945, Episkopat Polski pod przewodnictwem kardynała Augusta Hlonda, salezjanina, Prymasa Polski, odnowił na Jasnej Górze akt poświęcenia się i oddania Bożej Matce. Ponowił też złożone przez króla Jana Kazimierza śluby. W 1962 r. Jan XXIII ogłosił Maryję Królową Polski główną patronką kraju i niebieską Opiekunką naszego narodu. 3 maja 1966 roku prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, w obecności Episkopatu Polski i tysięcznych rzesz oddał w macierzyńską niewolę Maryi, za wolność Kościoła, rozpoczynające się nowe tysiąclecie Polski. Wspominamy to wydarzenie i ponownie ofiarowujemy się Matce Bożej.

  1. Konstytucja

Ustawa Rządowa, nazywana Konstytucją 3 Maja, była drugą na świecie, a pierwszą w Europie ustawą zasadniczą. Uchwalona na Sejmie Czteroletnim przez stronnictwo patriotyczne jako rezultat kompromisu ze stronnictwem królewskim, była wynikiem dążeń do naprawy stosunków wewnętrznych w Rzeczpospolitej po I rozbiorze, ustalając podstawy ustroju nowożytnego w Polsce.

Konstytucja 3 Maja była wielkim osiągnięciem narodu chcącego zachować niezależność państwową, zabezpieczała możliwość rozwoju gospodarczego i politycznego kraju.
Próba przeprowadzenia reform została przekreślona już w połowie 1792 roku. Przyczyniła się do tego Targowica, osoby które bardziej ceniły własne dobro i majątek niż dobro wspólne i miłość Ojczyzny, a następnie  wkroczenie wojsk rosyjskich do Rzeczpospolitej, które w efekcie, po latach kosztowało nas 123 latami niewoli.

Trudno dziś, w obecnej sytuacji powiedzieć choć jedno słowo o konstytucji nie będą posądzanym o sprzyjanie jednej lub drugiej partii, a tego w żaden sposób nie chcę włączyć z przepowiadanie Ewangelii.
Bądźmy dumni z tego dokumentu, z tamtego kompromisu, z tamtej troski i pragnienia dobra ojczyzny. Szanujmy konstytucję, szanujmy wartości w niej zostały zapisane. Dostrzeżmy, doceńmy i pielęgnujmy wartości, które stały się fundamentem narodu.

Chrystusowa Ewangelia nie jest jakąś „przeszłą nauką”, ale nauką aktualną i dającą nadzieję. Nauką dzięki której możemy odnaleźć odpowiedzi na dzisiejsze pytania.

  1. Miłość

Nuncjusz apostolski Antonio  Pignatelli, późniejszy papież Innocenty XII powiedział do hetmana Stanisława Jabłonowskiego: „Szczęśliwe narody, które mają taką historię, jak Polska, szczęśliwszego od was nie widzę państwa, gdyż wam jedynym zechciała być Królową Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczęście niewymowne; obyście to tylko zrozumieli sami.[4]
Nie ma nikogo, kto by zaprzeczał zdaniu mówiącemu, że mamę trzeba kochać.

    • kochajmy ją: i tę która nas urodziła, i tę którą dał nam Chrystus, i tę którą nazywamy Ojczyzną,
    • kochajmy i szanujmy bo Ona Matka troszczy się o nas – nawet jeśli czasami, jest wobec nas wymagająca, lub jeśli oczekujemy więcej, lub kiedy wydaje się, że nie otrzymujemy tego o co prosimy,
    • Chrystus nie dał nam swojej Matki przez przypadek, ale z miłości, a miłość zobowiązuje do wzajemności.

Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». Obyśmy tylko to zrozumieli, chcieli i potrafili tak żyć.

 Szczyrk 3 maja 2016 roku, sanktuarium Wspomożycielki Wiernych w Uroczystość Królowej Polski

Foto: [Dariusz Bartocha sdb]

[1] J 19 26-27

[2] Ineffabilis Deus Dogmatyczna definicja Niepokalanego Poczęcia p. 4 b

[4] http://brewiarz.pl/indeksy/pokaz.php3?id=6&nr=262

[3] Maria Chojnowska. Mały Apostoł – maj 1993 r. Pallotyni.

Autor: Dariusz Bartocha

Podziel się

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *