Łagodność a prawo

[Poniższy tekst jest częścią pracy pt. Łagodność w świetle tekstów Nowego Testamentu, którą napisałem w 1994 roku]

Prawo ludzkie podporządkowane jest prawu naturalnemu i prawu Bożemu i obowiązuje jedynie w przypadkach normalnych, natomiast w sytuacjach wyjątkowych jeśli niemożliwe są inne rozwiązania można skorzystać z epikei, by choć czyniąc pewien „nieporządek” względem prawa osiągnąć sprawiedliwość poszczególnej osoby czy w określonej sytuacji [1]. Łagodność w odniesieniu do prawa można by więc sprowadzić do funkcji prawa w szczególnych przypadkach. W prawodawstwie kościelnym pojęcie „epiki” oznacza specyficzny sposób interpretacji ustawy przez co, konkretna osoba, podległa prawu i świadoma płynących z niego obowiązków, znajdując się w specyficznych warunkach, „zostaje niejako zmuszona usprawiedliwić się od podjęcia tego obowiązku”[2].

Teologiczne rozumienie έπιείκεια nie jest w pełni zbieżne z filozoficznym, helleńskim i nie odnosi się jedynie do przymiotu pierwszeństwa „ducha” nad „literą” ale bardziej radykalnie wyznacza pierwszeństwo „miłości” nad „prawem”. Święty Paweł mówi, że przeciw cnotom wśród których wymienia także łagodność „nie ma prawa” (Ga 5,23). W tej perspektywie łagodność zyskuje funkcję łącznika między ogólnym światem prawa a konkretnym światem czynu i rodzi koncepcję etyki bardziej autentycznej i bliższej inspiracji ewangelicznej[3]. Uznanie, że łagodności nie można już umieszczać w wewnątrz prawa nie oznacza rezygnacji z samego prawa jako wyznacznika dla czynu moralnego[4]. Ściśle prawne pojęcie epikei wyznacza przypadki w których wolno się nią posłużyć: a) jeśli zachowanie ustawy wydaje się niegodziwe lub niebezpieczne, b) gdy zachowanie przepisu jest zbyt uciążliwe, c) jeśli sama ustawa nie jest zbyt uciążliwa, ale w danych okolicznościach jest naprawdę trudna[5].

Łagodność chrześcijańska bardziej niż prawo zobowiązuje do zharmonizowania zewnętrznej ogólnej logiki prawa z logika konkretnego czynu w codziennym życiu[6]. Starotestamentalne przekonanie, że samo przestrzeganie litery prawa daje życie okazało się błędnym, stąd wynika konieczność działania Ducha Świętego wypełniającego literę prawa miłością[7]. „Prawo Ducha, który daje życie” (Rz 8,2) prowadzi pod krzyż Chrystusa – „kres prawa” (Rz 10,4), a my tylko przez wiarę możemy zrozumieć, że gdzie prawo się załamuje tam zaczyna się łaska[8]. Samą miłość Chrystus przekazał nam jako przykazanie, jako prawo miłości i w niej odkrywamy najwłaściwsze znaczenie łagodności, które jest radykalnie różne od każdej koncepcji łagodności jako sprawiedliwości[9]. „Prawo Kościoła stałoby się nadużyciem, gdyby wymuszało i nakazywało zewnętrzny dekret, gdyby zabrakło przekonania, że służy wierze, miłości i Duchowi”[10].

[Foto: Sarayoung. Morguefile.com]

[1] F. D’Agostino, Appunti per una teoria dell’epikeia, „Sapienza”, 2 (1977), s. 129.
[2] E. Sztafrowski, Podręcznik prawa kanonicznego, Warszawa 1985, t. I, s. 161; D’Agostino, art. cyt., s. 129.
[3] D’Agostino, art. cyt., s. 162.
[4] Tamże, s. 162.
[5] Sztafrowski, dz. cyt., s. 162.
[6] D’Agostino, art. cyt., s. 162-163.
[7] J. Stępień, Teologia Świętego Pawła, Warszawa 1979, s. 119.
[8] K. H. Schelkle, Teologia Nowego testamentu, Bóg byĆ w Chrystusie, Kraków 1984, t. II, s. 42-43.
[9] D’Agostino, art. cyt., s. 163.
[10] Schelkle, dz. cyt., t. cII, s. 43.

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On