Kolana gnę, schylam głos

Płyta „Muzyka”. Odsłuchałem ją następnego dnia po premierze z samego rana, by zdążyć zanim rozpocznie się dzień pracy. Byłem wtedy w Korosteszowie na Ukrainie. Słuchając zapisałem: Patrzę w okno i zastanawiam się, czy ta muzyka mówi o tym świecie? Musze posłuchać jeszcze raz. Oczywiście słuchałem jeszcze wiele razy, ale już nie patrzyłem w „to” okno. Może jeszcze kiedyś …

Jak zwykle zapowiedź nowej płyty Perfectu rodziła oczekiwanie, zwłaszcza, że miała być zupełnie inna. Cieszę się, że postanowili tworzyć i jeszcze raz tworzyć, dając nam szansę na coś nowego.

Ogromnie boję się odcinania kuponów. Jeśli nie będziemy drapać pazurami, to przyjdzie moment, w którym po prostu przestanie się chcieć[1]. [mówi Grzegorz Markowski w rozmowie z Piotrem Metzem]

Zawodowcy ocenili płytę wysoko, ale nie nazwali genialną. Choćby jak Paweł Waliński na Interii który pozwolił sobie na słowa drobnego narzekania na jakość kompozycji i tekstów, co nie przeszkadzało mu w napisaniu:

Przede wszystkim nówka jest albumem akustycznym (a dokładniej: faza jest, ale przesył mocno reglamentowany). Co jakoś określa pole gry. Mamy więc mniej pazura, a materiał często kłania się balladowej tradycji. Praca gitar jest urzekająco momentami ładna, nierzadko (jak w jammowatym „M.U.S.K.K.”) świetnie zachowują się perkusjonalia. Fajnym akcentem są goście, w tym Andrzej Jagodziński (klawisze) oraz Henryk Miśkiewicz (saksofon). Zespół aranżacyjnie i wykonawczo doskonale czuje materiał i egzekwuje go na bardzo przyzwoitym poziomie. Działa też coś, co dla mnie zawsze było ogromnym atutem Perfectu – wokal Grzegorza Markowskiego. Dykcyjnie facet od zawsze w polskiej muzyce rockowej stoi na pudle. Dodatkowo bardzo fajnie nachodzi na frazę[2]. [Paweł Waliński]

Po części dopowiedzią może być fragment tekstu Karoliny Kozłowskiej, która dostrzegła ten inny moment życiowy Perfectu i inny moment naszego życia. Przecież nie zawsze musimy mocno się buntować i krzyczeć.

DaDaDam stanowiła swoiste rozliczenie się z tym, co już za Perfectem. Szczególnie chwytające za serce były teksty piosenek, z Wszystko ma swój czas i Odnawiam dusze na czele. Były to utwory pisane z perspektywy osoby dojrzałej, doświadczonej przez los, która jadła chleb z niejednego pieca, a teraz przyszło jej podsumować swój nie tylko artystyczny, ale przede wszystkim człowieczy żywot. W podobnym tonie utrzymane są wersy piosenek zawartych na Muzyce. Liryki te traktują o sprawach ogólnie znanych każdemu z nas, jednak mają mniejszą wartość emocjonalną. Są ciut bardziej stonowane, opanowane, jakby podmiotem lirycznym nie targały już tak silne emocje. Być może taka jest po prostu obecna sytuacja życiowa twórców, lecz pragnęłabym ciut więcej[3]. [Karolina Kozłowska]

Ci którzy mnie znają wiedzą, że Perfect jest mój. Towarzyszy mi w życiu – naturalnie bo rosnę z nim ale także dlatego, że teksty tak często mówią o tym co trudno mi było inaczej powiedzieć, albo to trzeba było zauważyć i jakoś nazwać.

Perfect_pasrPewnie, że słuchając Czy To Już, Ludzie Niepowszedni albo  Daje Słowo – słyszę jakby odniesienie do historii nieznanych i tego przed-perfectu. Ktoś inny – niestety nie zapisałem gdzie to przeczytałem – odnalazł kontynuację Autobiografii w  Dobrych Dniach. Być może ktoś skojarzy wokalizę z  M.U.S.K.K z czołówką muzyczną do 007 zgłoś się. Słuchają utwór po utworze znajdziemy prócz różnych charakterów muzycznych bluesowych, rockowo-bluesowych, country echa, inspiracje, nawiązania do innych utworów – bo to jest Perfect po prostu. To jest prawda tych ludzi, to są ich opowiadania nawet jeśli słyszymy w ich muzyce echa twórczości innych zespołów. Możemy szukać nawiązań, inspiracji, itd. zawsze jednak znajdziemy Perfect. A wszystko od czasu gdy:

Andrzej Turski, co sam kiedyś powiedział, jako pierwszy zagrał w radiu piosenkę „Nie płacz Ewka”. Potem w 1982 roku, gdy był dyrektorem w Trójce, Piotr Kaczkowski zagrał premierowo „Autobiografię” i mieliśmy hymn całego pokolenia[4]. [Mówił, zapowiadając koncert, Marek Niedźwiecki.]

 Prawda czasu, prawda życia – ujmuje. Pierwsze odsłuchanie płyty jest ekscytujące, bo czekamy co nas ujmie, co porwie, co zaskoczy. Teraz też tak było, ale każde kolejne pozwala dosłyszeć słowo, nutę, smaczek. A z czasem pozwala rozkoszować się obrazem bez koncentrowania się na tych detalach, które czasami słyszymy zanim zostaną zagrane czy powiedziane.

Cudowne, muzyczne pejzaże malują też Kocham Się W Życiu i Daję Słowo, które po prostu płyną, a my, zasłuchani, dajemy się porwać ich prądowi. [Karolina Kozłowska]

Kolana gnę, schylam głos. Panowie żyją, widzą, myślą a ja słuchając odnawiam duszę i niech tak będzie nadal. Czy potrzeba jeszcze jakiegoś słowa?

[1] http://www.polskieradio.pl/9/349/Artykul/1680845,Muzyka-Perfectu-czyli-jak-nie-odcinac-kuponow

[2] http://muzyka.interia.pl/recenzje/news-recenzja-perfect-muzyka-raczej-pokonani,nId,2295748

[3] http://allaboutmusic.pl/perfect-muzyka-2016-recenzja-karoliny-kozlowskiej/

[4] http://www.polskieradio.pl/9/200/Artykul/1038119,Perfect-na-wyjatkowej-uroczystosci-w-Trojce-wideo

[Foto 1 i 2: Dariusz Bartocha sdb]

Autor: Dariusz Bartocha

Podziel się

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *