Jan Paweł II i salezjanie

Rocznica urodzin Karola Wojtyły przywołuje różne chwile z jego życia. Mnie na myśli przyszły jego młodzieńcze lata i pobyt w Krakowie. Może dlatego, że mieszkam tuz obok. Może dlatego, że tak wile miejsc tego miasta było widziane jego oczyma. Może dlatego, że ten czas decydowania o swoim życiu ciągle jest szczególnie obecny w salezjańskiej pracy wychowawczej i duszpasterskiej.

Poniżej przywołuje świadectwa św. Jana Pawła II o czasie kiedy nazywano go Karolem wojtyłą i jego związkach z salezjanami.

„W maju 1938 roku zdałem egzamin dojrzałości i zgłosiłem się na Uniwersytet, na filologię polską. W związku z tym obaj z ojcem, wyprowadziliśmy się z Wadowic do Krakowa. Zamieszkaliśmy w domu przy ul. Tynieckiej 10 na Dębnikach. Dom należał do moich krewnych ze strony matki. Rozpocząłem studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego – na filologii polskiej, zdołałem ukończyć tylko pierwszy rok tych studiów, gdyż 1 września 1939 roku wybuchła druga wojna światowa. [z książki Jana Pawła II Dar i tajemnica]

 

„Jest rzeczą dobrze znaną, że decydujące lata mojego życia upłynęły mi w pewnej parafii salezjańskiej, parafii Świętego Stanisława kostki w Krakowie. (…) Widziałem także, jak na moich oczach zabrano do obozu ośmiu, dziesięciu salezjanów. Większość z nich poniosła śmierć (…) w obozie, podczas wojny.
A więc wszystko to ma jakiś związek i, przybywając tutaj, do miejsc, gdzie się narodził ruch salezjański, przeżywam na nowo doświadczenie przeżyte podczas mojego spotkania z salezjanami, z księdzem Bosko, poprzez tych kapłanów, którzy wszyscy poszli do obozu. Chciano, aby jeden z nich rzucił na ziemie i podeptał różaniec; nie posłuchał, a więc torturowano go aż do śmierci.
A zatem jeśli człowiek, nawet jeśli jest papieżem, nie może się uwolnić od relacji osobistych, od tego, co osobiście przeżył. Ja muszę powiedzieć, że znaczną część, i to część decydującą mojego życia, przeżyłem razem z salezjanami w prowadzonej przez nich parafii. I tam również znalazłem środowisko, osoby, które dopomogły mi do nawrócenia – nie w sensie powrotu do wiary, ale odnalezienia powołania”. [Jan Paweł II. Słowo do kardynałów, biskupów Piemontu i salezjanów, w czasie pobytu w Turynie na Valdocco 03.09.1988]

 

„Dziś, gdy dziękuję Bogu za pięćdziesiąt lat kapłaństwa, z wdzięcznością również wspominam dębnicką parafię św. Stanisława, z której niejako wyrosłem jako kapłan. Moje związki z tą parafią sięgają roku 1938, kiedy to obaj z ojcem przeprowadziliśmy się z Wadowic do Krakowa i zamieszkaliśmy w domu przy ul. Tynieckiej 10. Spędziłem tam prawie sześć lat, aż do momentu, gdy Książę Adam Kardynał Sapiecha zgromadził kleryków w swoim pałacu arcybiskupim. W ciągu tego czasu wiele dokonało się w moim życiu. (…) Wszystko to kształtowało mnie wewnętrznie. A Opatrzność Boża pozwoliła mi właśnie tam, na Dębnikach, spotkać ludzi, którzy przez swoja wiarę i postawę nadali właściwe kierunki temu rozwojowi. Wspominam księży salezjanów, z których w czasie wojny pozostali jedynie stary proboszcz i inspektor prowincji, natomiast wszyscy inni zostali wywiezieni do Oświęcimia. Nie mogę też nie oddać czci Janowi Tyranowskiemu. (…) Był człowiekiem niezwykle głębokiej duchowości.” [z listu Jana Pawła II do ks. Tadeusza Szaniawskiego, proboszcza Parafii św. Stanisława Kostki w Krakowie. 2 października 1996.]

 

„Drogi księże, Pragnę serdecznie podziękować za list i życzenia na Złoty Jubileusz mojego kapłaństwa, którego początki sięgają właśnie Parafii Św. Stanisława Kostki w Krakowie na Dębnikach. Załączone wspomnienia o śp. Janie Tyranowskim podkreślają jego rolę w życiu wielu młodzieńców, wśród których byłem i ja, mając szczęście znaleźć się w kręgu wychowanków objętych jego kierownictwem duchowym. Z pewnością odegrał on także wielką rolę w moim życiu w drodze do kapłaństwa, ukazując swoim przykładem piękno życia wewnętrznego z darem powołania do służby Chrystusowi. Z wielką czcią i wdzięcznością często powracałem wspomnieniami do tego Człowieka Opatrznościowego w kształtowaniu się mojego powołania. Cieszę się że z biegiem lat nie zatarła się pamięć o Nim, ale wzrasta zainteresowanie Jego postacią…”. [z listu jaki Jan Paweł II skierował do ks. Michała Szafarskiego z 1996 roku]

 

„Mówiąc o źródłach powołania kapłańskiego nie mogę oczywiście zapomnieć o wątku maryjnym […]. Kiedy znalazłem się w Krakowie na Dębnikach, wszedłem w krąg Żywego Różańca w parafii salezjańskiej, co było związane ze szczególnym nabożeństwem do Maryi Wspomożycielki Wiernych. Na Dębnikach w okresie, w którym krystalizowała się sprawa mojego powołania kapłańskiego, a także pod wpływem osoby Jana Tyranowskiego, mój sposób pojmowania nabożeństwa do Matki Bożej uległ pewnej przebudowie. O ile dawniej byłem przekonany, że Maryja prowadzi nas do Chrystusa, to w tym okresie zacząłem rozumieć, że również i Chrystus prowadzi nas do swojej Matki”. [z książki Jana Pawła II Dar i tajemnica]

 

„Zawsze pamiętam tych Salezjanów, których stąd zabrano do obozu koncentracyjnego. Już większość z nich nie wróciła. Zawsze pamiętam! Pamiętam także o Żywym Różańcu, o panu Janie Tyranowskim. To wszystko wiąże się dla mnie z Dębnikami i z tym kościołem. Z całego serca wam Salezjanom, duszpasterzom i wszystkim Parafianom Dębnickim błogosławię: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Szczęść Boże.” [Jan Paweł II, Kraków – Dębniki 17.08.2002]

[Foto: archiwum parafii św. Stanisława Kostki i św. Jana Bosko w Krakowie]

Autor: Dariusz Bartocha

Podziel się

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *