Daj mi dusze czy duszę?

Daj mi dusze czy duszę? A może jedno i drugie?

Da mihi animas caetera tolle taki napis można było znaleźć w turyńskim pokoju Księdza. Nie zagłębiając się w łacińsko-językowe dyskusje dlaczego raz piszemy caetera a drugi raz cetera motto: Da mihi animas caetera tolle”, wyraża ideał, jaki każdy salezjanin za wzorem świętego Założyciela powinien mieć przed sobą.

Sięgnijmy do źródła tego tekstu czytając 21 werset z 14 rozdziału Księgi rodzaju, a właściwie większy fragment tekstu, który obejmuje ten werset. Znajdziemy tam opisy wojen, a na końcu prośbę skierowaną przez króla sodomy do Abrama (Abrahama), by ten po odniesionym zwycięstwie zabrał wszelkie łupy, ale pozwolił królowi na odzyskanie jeńców wojennych.
Rdz 14,21. Król Sodomy rzekł do Abrama: Oddaj mi tylko ludzi, a mienie weź sobie! co czytamy po łacinie: Dixit autem rex Sodomorum ad Abram da mihi animas cetera tolle tibi przyjęło się tłumaczenie z łaciny na język polski w brzmieniu: Daj mi dusze, resztę zabierz.

Tak to w tekście mówiącym o ludziach (osobach) pojawiły się dusze, a od tego jest już prosta droga do słowa dusza. Wielu więc dziś chce powiedzieć: daj mi duszę a reszta jest nieważna. Nawet sami salezjanie czasami tak wyjaśniają swoje motto.
Co prawda ma to też pewne uzasadnienie w nauczaniu św. Jana Bosko, który używał języka teologii często nawołującego: ratuj swoją duszę. Przypomnijmy także, jedno z pierwszych spotkań Księdza Bosko z Dominikiem Savio które odbyło się już na Valdocco 29 października 1854 roku. Dominik przeczytał napis: da mihi animas caetera tolle. Ksiądz Bosko pomagał mu w przetłumaczeniu maksymy, po czym Dominik powiedział: zrozumiałem, tu się nie handluje pieniędzmi, lecz duszami. Za duszę dam ci wszystko.

Nie chcę negować najwyższych wartości czy samej duszy, która organizuje wszystko w nas (tu należałoby zrobić większy nawias na tomistyczne, filozoficzne wyjaśnienia, ale darujmy sobie). Wręcz przeciwnie, skoro co 7 lat – jak twierdzą naukowcy – wymieniają się w nas wszystkie atomy, a nadal pozostajemy sobą, ze swoja pamięcią, tożsamością, przyzwyczajeniami, itd. itd. to znaczy, że coś niematerialnego nas organizuje. Należy jednak mocno potwierdzić, że Księdzu Bosko zależało na całym człowieku, w tym także na jego duszy, stąd tak często dziś mówimy o integralnym wychowaniu. Jednak nam duchownym czasami łatwiej jest mówić, że zajmujemy się czymś najważniejszym – czyli duszą, bo to poniekąd zwalnia nas to od zajęcia się wieloma innymi rzeczami, które przez swą materialność dosyć szybko weryfikują realne działania w odróżnieniu od samego składania obietnic.

Inną ciekawostką jest podpis pod mottem umieszczonym przez Księdza Bosko a brzmiącym: S. Franc. Sales. Prawdę mówiąc nigdy wcześniej jakoś to do mnie nie dotarło, choć kilka razy, nawet w oryginale widziałem ten napis. Kiedy więc zobaczyłem ten podpis byłem nim trochę zaskoczony. Nie pamiętam też, abym natchnął się wcześniej na ten tekst w pismach św. Franciszka – widocznie muszę jeszcze raz je przeczytać. Znalazłem jednak w nie opublikowanej w języku polskim książce Moranda Wirtha sdb, pt. Franciszek Salezy a wychowanie w przekładzie ks. Tadeusza Jani sdb tekst o św. Franciszku Salezym autorstwa Jean-Pierre Camus:

Chociaż ci z Genewy zatrzymywali mu i jego kapitule prawie cały dochód wyposażenia kościelnego, nigdy nie słyszałem żadnej skargi z powodu tego zatrzymywania. (…) Jego cel był wyłącznie duszpasterski: Odpoczywał dopiero po zwróceniu tych zbuntowanych dusz do światła prawdy, które błyszczy tylko w prawdziwym Kościele. Gdy mówił o Genewie, którą ciągle nazywał moją biedną lub swoją najdroższą (określenia współczucia i miłości), nie zważając na jej bunt, mawiał niekiedy wzdychając: Da mihi animas, caetera tolle tibi. (…) Słowa te na wargach Franciszka Salezego stawały się modlitwą misjonarza, który zwraca się do Boga, by Go prosić o dusze, wyrzekając się wszelkiej formy rekompensaty materialnej i korzyści osobistej.

Skoro św. Franciszek nawiał … więc być może często posługiwał się tym cytatem, ale być może w polskich przekładach umykał gdzieś między innymi znaczeniami. Natomiast użycie słowa dusza w liczbie mnogiej: dusze, sugeruje to samo znaczenie co w Księdze rodzaju, czyli ludzi.

Czytając Pieśń duchową św. Jana od Krzyża znalazłem tekst podobnie brzmiący. W strofie 7 św. Jan przywołuje tekst z Księgi rodzaju 30,1 w łacińskim brzmieniu: Da mihi liberos, alioquin moriar – a w polskim przekładzie: Spraw, abym miała dzieci; bo inaczej przyjdzie mi umrzeć! Powiedziała do męża Jakuba zazdrosna o dzieci siostry i z wielka miłością pragnąca potomstwa Rachela.
W strofie tej św. Jan opisuje trzy rodzaje udręk powodowanych wielka miłością do Umiłowanego stosownie do trzech sposobów poznania, a mianowicie mówi o ranie, rozdarciu duchowym i tym ostatnim cierpieniu opisywanym powyższym cytatem biblijnym czyli o umieraniu (z miłości).
Myślę, że ten tekst może doskonale uzupełniać obraz uczuć Księdza Bosko uratowanego od śmierci modlitwami chłopców i obraz doskonałego salezjanina umierającego bez młodzieży, wołającego w wielkim cierpieniu miłości do Boga: Da mihi animas cetera tolledaj mi młodzież, resztę zabierz. Taki żar miłości pozwala zrozumieć dlaczego Da mihi animas, cetera tolle nazywa się mistycznym streszczeniem duchowości salezjańskiej.

 

Tekst o którym tak skomplikowanie napisałem :) stał się częścią herbu Towarzystwa Salezjańskiego.

Ksiądz Bosko zlecił jego zaprojektowanie ponieważ chciał umieścić jakiś emblemat na ścianie kościoła Sacro Cuore w Rzymie pomiędzy herbami Piusa IX i Leona XIII. Do tego czasu nie ustalono w Zgromadzeniu jakiegoś oficjalnego herbu, a w celu opatrzenia dokumentów pieczęcią odciskano figurę św. Franciszka Salezego, którą otaczał łaciński napis Pia Societas Salesiana, który był pierwotną nazwą Zgromadzenia Salezjańskiego.
Autorem herbu został profesor Giuseppe Boidini. W jego pierwotnym projekcie na dole herbu widniała powiewająca wstęga, a na niej napis: SINITE PARVULOS VENIRE AD ME – pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie. Zauważono jednak, że to motto zostało już użyte przez inne zgromadzenie.
Ksiądz Giulio Barberis zaproponował, aby je zamienić na hasło: POWŚCIĄGLIWOŚĆ I PRACA jako coś co wyróżnia Zgromadzenie i było częścią jednego ze snów księdza Bosko; ks. Celestino Durando natomiast był za mottem: MARIA AUXILIUM CHRISTIANORUM, ORA PRO NOBIS.

Ksiądz Bosko jednak rozwiązał tę kwestię mówiąc: „Jedno motto było od początku istnienia Oratorium, jeszcze podczas mego pobytu w konwikcie, kiedy chodziłem do więzień, mianowicie: Da mihi animas, caetera tolle. Kapituła Wyższa przyklasnęła tej propozycji i zatwierdziła na herbie historyczne motto, a wszystko to odbyło się 12 września w 1884 roku w święto Imienia Maryi. Nawiasem mówiąc po raz pierwszy ten oficjalny herb Zgromadzenia pojawił się w okólniku księdza Bosko z dnia 8 grudnia 1885 roku – czyli został uchwalony i ogłoszony w święta maryjne, to jeszcze jeden znak ukochania i przywiązania salezjanów do Maryi.

[Foto: 1 i 2 Dariusz Bartocha sdb. Grafika: z zasobów salezjańskich]

Author: Dariusz Bartocha

Share This Post On

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.